wtorek, 12 lutego 2019

Yann, Surżenko – Thorgal. Młodzieńcze lata, wrażenia z lektury tomu pierwszego

Skoro dałem szansę serii Kriss de Valnor i Louve, wypadało przejrzeć także kolejną, trzecią poboczną odsłonę cyklu, zatytułowaną: “Thorgal. Młodzieńcze lata”. Jak sama nazwa wskazuje tu właśnie bohaterem będzie Dziecko Gwiazd, sam Thorgal. Przyznam, że właśnie tej odsłony obawiałem się najbardziej. Wynika to z faktu, że retrospekcje zabierające czytelników do czasu dzieciństwa bohatera nie są nowością, w czasach największej świetności cyklu otrzymaliśmy od duetu Van Hamme/Rosiński wpierw “Gwiezdne dziecko” (1985), a potem “Aaricię” (1989), sympatycznie prezentujące nie tylko przygody z okresu dzieciństwa, ale i interesujące zależności, których echo wciąż jest słyszalne w klasycznych, “dorosłych” odcinkach serii. Dokładanie do tych znanych już opowieści kolejnych wymaga pewnych umiejętności autorskich, by nie zepsuć czegoś, co znamy od niemalże trzydziestu lat.

Mimo obaw pierwsze wrażenie było jednak bardzo pozytywne. Autorami komiksu okazali się znani już z serii Louve twórcy, Yann i Surżenko, przy czym ten drugi rewelacyjnie kontynuuje dokładną, bardzo realistyczną kreskę samego Grzegorza Rosińskiego. Także sentymentalnie natychmiast powróciłem do początku lat dziewięćdziesiątych, gdy zaczytywałem się w pierwszych polskich wydaniach Thorgala, poznawanych zarówno z fascynacją, jak i strachem… bo klimat tamte komiksy miały ogromny :)

Okazało się, że tom pierwszy “Młodzieńczych lat” to według mnie najlepsza historia z wszystkich pobocznych serii. A przynajmniej jej początek, bowiem na kolejne odcinki przyjdzie nam jeszcze poczekać. Pewnie, że początek jest oparty na sprawdzonych schematach i postaciach, które towarzyszyły Thorgalowi i Aaricii w tamtych dniach, jednak autorzy jedynie nakreślili klimat dzieciństwa bohaterów, a potem poszli w zupełnie inną historię, inną drogą. W żadnym wypadku “Trzy siostry Minkelsönn” nie są jedynie próbą odcięcia kuponów od raz uzyskanej popularności, lektura jest bardzo zajmująca a odniesienia do znanych nam wydarzeń, miejsc i postaci szybko robią się pełne pozytywnego klimatu. W “Młodzieńczych latach” jest najwięcej wdzięku spośród serii pobocznych, to jest właśnie ta seria, od której poznawanie spin-offów powinno się zacząć.

Podczas lektury cofnąłem się o prawie dwadzieścia pięć lat wstecz, autentycznie chwilami czułem to coś, co towarzyszyło mi w lekturze komiksów Thorgal wydawanych przez Orbitę, które do dziś mam gdzieś poupychane. Jeśli tak ma wyglądać cały cykl, to złego słowa nie powiem. Świetna historia, przepiękne rysunki. Chcę więcej.

La Jeunesse de Thorgal: Les trois soeurs Minkelsönn

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz