sobota, 18 lipca 2026

Moa Herngren, scen z życia rodzinnego tom 1: "Rozwód"

Doskonała powieść z niezwykle udanymi, realistycznymi profilami psychologicznymi bohaterów. Po tytule wiadomo co jest motywem przewodnim, siłą książki jest natomiast ukazanie dwóch zupełnie niezależnych osób i ich sposobów funkcjonowania. Lekturę poznajemy z perspektywy obu postaci, i doprawdy w treści można się dosłownie zanurzyć i to z ogromną przyjemnością. Nie jest celem Autorki pokazywanie takich rzeczy jak czyjaś wina, jakieś ludzkie niedostatki, brak zrozumienia czy przysłowiowej „niezgodności charakterów”. Znacznie bardziej chodzi tu o pokazanie różnicy między tym, jak chcemy widzieć swoje życie a tym, jak naprawdę ono wygląda.

Choć w powieści jest dużo smutku i sporo dramatu, to jednak według mnie niesie ona pozytywny wydźwięk. Nie chodzi tu o gloryfikowanie instytucji rozwodu, nie chodzi o jakieś prymitywne pokazywanie, że jest to dobre rozwiązanie. Mówi się, że w dzisiejszych czasach wolimy wymieniać na nowe, niż naprawiać to już istniejące. O tym w ogóle nie jest ta książka, jest raczej o miłości i o tym, jak różnie można ją pojmować. O miłości do dzieci, bezwarunkowej, o miłości do bliskich, opartej na czasem dziwacznych fundamentach i o miłości do siebie samego, jako zjawisku, którego wielu nie rozumie, nie potrafi podjąć, obawia się go a nawet unika, z najróżniejszych powodów. Jest to historia o tym, co frapuje niektórych psychologów, czyli: na ile jesteśmy dla innych, a na ile dla siebie? I jak długo tak można, i jakie mogą być konsekwencje? Czy można przejść przez całe życie, nigdy tak naprawdę nie spotkawszy prawdziwego siebie?

Do pełni szczęścia brakuje mi tylko dodatkowych pięćdziesięciu stron końcówki, ostatni rozdział wydaje się jakiś taki szybki, omijający pewien proces, którego jestem autentycznie ciekawy. A może po prostu trudno mi jest zakończyć lekturę, która zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie? Niezależnie od powodów, już się cieszę, bo jest to początek większego cyklu. Co prawda kolejne tomy przedstawiają chyba historie zupełnie innych bohaterów, ale zakładam, że ich styl będzie równie urzekający, jak ten zaprezentowany w „Rozwodzie”.

wtorek, 14 lipca 2026

Anna Sakowicz - "Szepty dzieciństwa"

Anna Sakowicz pokazuje nam zwykłe życie zwykłych ludzi. Poznajemy Basię, pracującą na kasie w supermarkecie żonę i mamę, osobę, która nie zarabia zbyt dużo i nie otrzymuje od życia zbyt wiele. Jej mąż, Mietek również trzyma się pracy takiej, jaką zna i jaką potrafi wykonywać, żyjąc nadzieją, że przestoje w robocie nie będą za długie. Można powiedzieć, że rodzina tak funkcjonuje od pierwszego do pierwszego. Dzieci przyzwyczajone są do braku pieniędzy, podobnie rodzice, już powoli przywykli do istniejącego stanu rzeczy.

Siłą powieści jest kreacja bohaterów, szczególnie Barbary - kobiety prostolinijnej, skupionej na bieżącej chwili. Baśka nie traci czasu na marzenia, rozważania i kombinacje - dla niej liczy się tu i teraz: mąż („głupi, ale mój”) i dzieci, które chciałyby więcej, mieć tyle, ile koledzy ze szkoły, ale znają tylko taki styl życia i w nim funkcjonują. Bohaterka więc szuka dodatkowej pracy, ze zdziwieniem odnawia stare znajomości, daje się porwać chwili. To, jak codzienność życia bez pewności dochodu tu jest przedstawiona zrobiło na mnie ogromne wrażenie.

W domu mieszka również ojciec Basi, osoba z uzależnieniem od alkoholu. Rodzina trochę się go wstydzi, a trochę szuka pomocy. Brakuje natomiast matki, która zmarła przed laty. I jest powieść w dużej mierze historią relacji Barbary z mamą, która to relacja była mocno dysfunkcyjna. I tak całkiem dobra historia powoli zmienia się w jeszcze lepszą, gdy na pierwszy plan zostaje wystawione dzieciństwo Basi, domowa przemoc i patologia. Czytelnik kibicuje kobiecie w jej poczynaniach, choć doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że prostota Barbary zostanie wykorzystana przeciwko niej. Autorka jednak stara się przemycić w powieści powiew nadziei, i do pełni zadowolenia brakuje tylko lepszej końcówki, bo ta zaprezentowana jest raczej szybka i gwałtowna. Mimo to dzięki wzbudzonym emocjom nie sposób „Szeptów dzieciństwa” nie polecić, ja nie potrafiłem się od lektury oderwać.