Po zapoznaniu się z pierwszymi dwoma odcinkami pobocznej serii ze świata Thorgala, poświęconej Kriss de Valnor, w ręce wpadły mi na kilka chwil trzy pierwsze odcinki kolejnego podcyklu – tym razem opowiadającego o żonie i córce Dziecka Gwiazd. W międzyczasie przeczytałem, że zarówno Kriss de Valnor, Louve, jak i trzeci spin-off, tym razem opowiadający o “młodzieńczych latach” Thorgala są z góry zaplanowane i mają się połączyć w 36 tomie głównego cyklu, zaplanowanym na rok 2017.
Czyli jest nadzieja, że całość dokądś zmierza, że jest jakiś plan, nad którym podobno czuwa autor scenariusza Yves Sente.
Jak każdy fan tej komiksowej serii wie, córka Thorgala nazywa się Louve, co oznacza tyle, co wilczyca. I rzecz jasna dziewczynka podobnie jak jej brat nie jest zwyczajnym człowiekiem. Jej talentem jest zdolność rozmawiania ze zwierzętami. Podobnie znany wszystkim jest fakt, że Thorgal nieszczególnie szanuje swoją żonę. Owszem, kocha ją, szaleje z nią, dla niej wyszedł żywo z niejednej przygody, z której inni wyszliby nogami do przodu. A jednak z głupoty typowej dla rodzaju męskiego, charakterystycznej dla tego gatunku dumy, specyficznego pojmowania słowa honor oraz z miliona pomniejszych powodów niejednokrotnie sprawiał, że to właśnie Aaricia cierpiała, podczas gdy on przeżywał swoje przygody.
Seria Louve zaczyna się właśnie w jednym z takich momentów. Niby pierwsze skrzypce w cyklu miał grać Jolan, a jednak Thorgal znowu wyruszył w drogę. Znowu grozi mu śmierć. Znowu jest umierający. Znowu, znowu, znowu. Zawsze to samo. Kobiety naszego bohatera powoli mają tego dość. Louve opowiada w takim samym stopniu o żonie, jak i córce Thorgala, i przyznam, że historia przyjemnie wpisuje się w klimat, z jakiego tę komiksową serię znamy. Mamy tu znowu bogów i półbogów, proste, ale skuteczne zagrywki fabularne oraz przyzwoitą ilość dramatu.
Wszystko zapowiada się niewinnie, gdy Louve wtrąca się w życie leśnych wilków, opowiadając się po jednej ze stron konfliktu między przywódczyniami stada. W tle widać samotność Aaricii, niechęć wieśniaków, typową dla tej serii, typową także dla gatunku ludzkiego. Gdy mężczyzn zabrakło, pozostałe kobiety są idealnym celem drwin dla wiecznie niezadowolonych ze swego życia mieszkańców północy. Tymczasem żona i córka Thorgala znowu właśnie przez niego wplątują się w historię, która dla obu będzie co prawda dramatyczną, ale jednak przygodą. Tak, nawet dla Aaricii – co prawda wywołaną kłamstwem i poczuciem samotności, ale jednak przygodą, na którą samotna kobieta zasługuje.
We wszystkich trzech tomach w interesujący sposób przedstawiona jest akcja. Równolegle oglądamy trzy postaci, a kolejne plansze komiksu swobodnie pokazują każdą z nich naprzemiennie, co buduje sympatyczną dla czytelnika dynamikę lektury oraz w prosty sposób pokazuje to, co dzieje się w dokładnie tej samej chwili u każdego z bohaterów. Doskonale także prezentuje się strona graficzna komiksu, bowiem rysunki Romana Surżenko są jeszcze lepsze, niż rysunki znanego z cyklu Kriss de Valnor Giulio de Vity. Kreska jest dokładniejsza, a całość mocno realistyczna. Chwilami można odnieść wrażenie, że to młodszy Rosiński tworzył te plansze, rysownik z czasów, gdy jego twórczość była nieco mniej… malownicza, że tak powiem z braku pomysłu, bardziej klasyczna.
Trzy tomy układają się w całość i opowieści trudno zarzucić coś więcej, jak tylko typową dla serii Thorgal wtórność, a konkretnie słabość głównego bohatera, wielkiego nieobecnego Thorgala, który bawi gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie, robi coś, ale niezbyt wiadomo co, i pewnie myśli o rodzinie, jednak nie mając realnego pojęcia co rodzina bez niego przeżywa, jak bardzo dość ma jego wiecznego podróżowania pod byle pretekstem.
Chętnie przeczytam więcej, tomów ma być ponoć siedem. Teraz muszę koniecznie sięgnąć po najnowszą odsłonę przygód samego Thorgala, a może i przypomnieć sobie ze dwie poprzednie, by znaleźć w sobie odrobinę sympatii dla Dziecka Gwiazd. Bo na razie gorąco kibicuję Aaricii – nie wiem, czy taki był cel scenarzysty, ale tak właśnie odebrałem koniec tomu trzeciego: kibicując wydarzeniom. Jej też się coś od życia należy.
Les Mondes de Thorgal: Louve: Raissa
Les Mondes de Thorgal: Louve: La main coupée du dieu Tyr
Les Mondes de Thorgal: Louve: Le Royaume du chaos



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz