Jest to opowieść o znanych z bajek postaciach, dobieranych bez żadnych ograniczeń. Przez działania tajemniczego Adwersarza bohaterowie baśni migrują do naszego świata, konkretnie do Nowego Jorku. Tam powstaje dzielnica zwana po naszemu Baśniogrodem, w której zamieszkują wszyscy posiadający ludzki wygląd. Postaci nie będące ludźmi (trzy świnki, Ropuch, Grendel i tak dalej) muszą stosować specjalny środek, by ludzką postać przybrać, lub lądują na leżącej na północy Farmie.
Co jest interesującego w serii, która na pierwszy rzut oka wygląda co najmniej infantylnie? Otóż interesujące jest, że Baśnie są produktem wybitnie dla dorosłych. Mamy tu i morderstwa i seks, co wedle zasad dzieciom nie powinno być pokazywane. Bohaterowie bajek bowiem biorą udział w typowych zarówno dla nich samych, jak i dla gatunku ludzkiego w ogóle intrygach, gdzie zawiść, chytrość, zazdrość i żądza pchają do najgorszych czynów.
Stąd zaistniała konieczność powołania szeryfa, który będzie dbał o przestrzeganie prawa. Chętnych nie było, zatem wybór padł na Bigby’ego Wolfa – nikogo innego jak słynnego Big Bad Wolfa, znanego nie tylko z bajki o Czerwonym Kapturku, ale też jako przeciwnika Trzech Małych Świnek. Dwóm z nich zresztą Bigby wciąż teoretycznie wisi kasę za zrujnowanie domu…
W Telltale Games w mistrzowski sposób opanowano umiejętność kreacji historii tak, by wsiąknąć w nią od razu. Już początkowa walka Bigby’ego z Drwalem (konflikt trwa od czasu Czerwonego Kapturka), będąca jedynie pokazem możliwości tytułu i sposobu poruszania się po grze jest zachwycająca. Doskonale dobrani aktorzy oraz postaci stworzone przy pomocy wspaniałej kreski, będące jednocześnie w 3D nie pozwalają oderwać się od tytułu.
The Wolf Among Us, tak samo jak The Walking Dead opiera się na przygodzie w klasycznym dla graczy tego słowa znaczeniu. Poruszamy się po lokacjach, rozmawiamy, dokonujemy wyborów oraz próbujemy wykorzystać nielicznie znajdowane przedmioty. Jak na grę, w której głównym bohaterem jest detektyw rozgrywka bardzo szybko przybiera postać kryminału noir, a gracz z ciekawością obserwuje nie tylko samą sprawę (okrutne morderstwo) i rozwój uczuciowy między bohaterami, ale też same napotkane postaci dość mocno różniące się od komiksowego oryginału. O ile w Żywych Trupach mieliśmy zupełnie inną historię, tak tutaj bohaterowie są znani fanom komiksu. Przeniesienie obrazkowej historii na ekran byłoby strzałem w kolano, wszak co to za przygoda, której koniec jest znany? Stąd wprowadzono sporo zmian, które powodują, że nie tylko “świeżacy”, ale i ci, którzy komiks znają będą zadowoleni.
To pierwsza historia z pięciu, i bezpiecznie można założyć, że na owych pięciu producent nie poprzestanie. Polecam wszystkim fanom gier przygodowych, warto także zaglądać na promocje na Xbox Live, bowiem czasem można dorwać niedrogo season pass, czyli preorder wszystkich kolejnych epizodów. A tymczasem korzystając z ogólnego noworocznego zamieszania wracam do pracy… czyli lektury czwartego tomu Baśni – “Marsz drewnianych żołnierzyków”.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz