Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna Jax. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna Jax. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 stycznia 2024

Joanna Jax - cykl „Na obcej ziemi”

Pamiętacie serial „Dom”? Bohaterów z ulicy Złotej w Warszawie? Ja całkiem niedawno sobie to widowisko odświeżyłem, jest dostępne na platformie VOD od TVP. A piszę o tym, bo dotarło do mnie, że właśnie dlatego zaczytuję się w powieściach Joanny Jax - bo są jak ten serial: poruszają rzeczy, które poruszają czytelnika i pozwalają ponownie przeżyć „tamte” dni.

Wracamy do bohaterów znanych z sagi wołyńskiej, teraz przesiedlonych do dziś Wrocławia, ale jeszcze chwilę temu niemieckiego Breslau. Są to czasy, w których jeszcze nie do końca wiadomo jak będzie wyglądał socjalizm w Polsce, od niedawna nazywanej Polską Rzeczpospolitą Ludową. Dużo do powiedzenia ma Gomułka, ale on nie do końca chce się tak po prostu poddać Stalinowi. Kraj jest w ruinie, ale ziemie „odzyskane” (pan Popiołek powiedziałby, że „wyzyskane”) są w niezłym stanie, nawet jeśli nie pod względem zniszczeń, to są kopalnią bogactwa. Szaber kwitnie, i niektórzy z naszych bohaterów świetnie się w takiej działalności odnajdą, często przy współudziale radzieckich oficjeli.

Wydarzenia polityczne mają wpływ na życie bohaterów, niszczona jest inicjatywa prywatna, nie wiadomo czego się zaczepić, by zacząć żyć na poziomie. Książka oddaje też prawdę o manipulacjach pieniężnych, jakich kilka razy dopuszczała się socjalistyczna władza, natychmiastowo po wprowadzeniu ustawy doprowadzając to równania statusu społecznego Polaków - równania w dół, rzecz jasna.

I jak w „Domu”, i tu mamy dokwaterowania, wspólne mieszkania z obcymi ludźmi, codzienne dramaty, ale przede wszystkim: próbę życia w nowej Polsce. Jaka by ona nie była, po tragedii II wojny światowej po prostu ludzie chcieli trochę pożyć. I o tym opowiada kolejna saga Joanny Jax, a ja zastanawiam się, czy będzie ciąg dalszy, czy może kolejna, która się potem z tą sagą połączy? Bo mimo że tych sag jest już całkiem sporo, ja dalej będę czytał, tak, jak pewnie jeszcze parę razy w życiu obejrzę „Dom”.

Joanna Jax
Nowe życie, Czas pokuty, Powiew nadziei
Skarpa Warszawska 2023

czwartek, 7 września 2023

Joanna Jax - saga wołyńska: „Głód”, „Wojna” i „Exodus”

Kilka lat temu dosłownie zaczytywałem się w powieściach historycznych Joanny Jax. Z początku dlatego, że wolę seriale od filmów; uwielbiam się przyzwyczaić do bohaterów i czerpać przyjemność dłużej, niż jedynie raz. Lubię również sagi rodzinne, a w takie zaczęły się układać kolejne książki Autorki.

Potem trochę się oddaliłem, bowiem o ile „Zemsta i przebaczenie” i „Zanim nadejdzie jutro” oddały mi rozrywkę na bardzo wysokim poziomie, tak kontynuacja już nie miała tego impetu. Albo otrzymałem zbyt wiele w zbyt krótkim czasie, to też jest możliwe.

W każdym razie cykl wołyński ustawił mnie do pionu, zbeształ, udzielił nagany i kazał natychmiast powrócić do grona zaangażowanych fanów Autorki. I nie dlatego, że jest w jakiś konkretny sposób lepszy - nie, to wciąż książki pisane według schematu, który Autorka ma opanowany do perfekcji, i który się sprawdza. Kilkoro bohaterów umieszczonych strategicznie wśród istotnych z punktu widzenia grup społecznych - i voila, teraz tylko dobrze przyprawić i samo się gotuje. Rzemieślniczo nic nie można cyklowi zarzucić, natomiast tematyka tu wzięta pod lupę - to jest ten element, który zasługuje na hymny pochwalne.

Nie wiem bowiem jak Wy, ale mnie nikt nigdy nie próbował edukować w temacie tego, co działo się wokół granicy polsko-radzieckiej w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Z czasem rzecz jasna dowiedziałem się o wielkim głodzie, podobnie jak o UPA i rzeziach, do jakich dochodziło na Wołyniu. Ponadto temat ten jest tak bardzo potrzebny tym obmierzłym złodziejom, z zawodu „działaczom społecznym”, piszącym historię od nowa, że dziś nawet nie wiadomo komu wierzyć.

Otóż można wierzyć Joannie Jax, bowiem znana jest z poważnego podejścia do faktów historycznych. W cyklu wołyńskim czytelnik pozna dokładnie realia, w jakich przyszło żyć Ukraińcom na terenach ówczesnego Związku Radzieckiego, dowie się o stosunku Polaków do mniejszości ukraińskiej, o obrzydliwych nacjonalizmach, które doprowadziły do przerażającej katastrofy. Ale dowiemy się także o głodzie, o tym jak wyglądało życie w spichlerzu świata, na który łapska położył Stalin i sowieci i do czego doprowadzili na Ukrainie. Poznamy liczne fakty, które razem złożyły się na ścieżkę, którą wielu było po prostu łatwo podążać. A reszta jest historią, wciąż dziś traktowaną przez tchórzy, nikczemników i kolaborantów jako droga do szybkiego zdobycia popularności, wszak ciemny lud da sobie wcisnąć każdy kit. Tym bardziej trzeba cykl przeczytać, bowiem Joanna Jax skrupulatnie, a nawet powiedziałbym, że zawzięcie walczy z ciemnotą, i pisze powieści, w któreych nie brakuje gwałtownych zwrotów akcji, miłości i romansu oraz całej gamy różnych postaw. Przy czym jednocześnie uczy historii, tłumaczy krok po kroku jak do tego doszło, że wczorajsi sąsiedzi stali się swoimi zagorzałymi wrogami i komu się to tak naprawdę opłacało i wciąż opłaca.

Oczywiście, że już nie mogę się doczekać na kontynuację, w której bohaterowie trafią na „ziemie wyzyskane”. Ale trzeci tom dopiero w październiku, cierpliwie poczekam, łyknę jak zwykle komplet od razu.

Joanna Jax, saga wołyńska: 
1. Głód
2. Wojna
3. Exodus

Skarpa Warszawska 2022

piątek, 21 sierpnia 2020

Joanna Jax - "Prawda zapisana w popiołach"

Uśmiałem się, bo kończąc lekturę cyklu “Zanim nadejdzie jutro” zamarzyła mi się kolejna saga Joanny Jax - taka, która połączy bohaterów z tymi znanymi z “Zemsty i przebaczenia” i pokaże nam życie Polaków w Ojczyźnie Ludowej. Nie musiałem czekać specjalnie długo i proszę: trzy kolejne książki totalnie zgodne z moim pragnieniem.

Że mi się podoba, to jest oczywiste. “Prawda zapisana w popiołach” jest dokładnie tym, czego potrzeba temu krajowi, w którym w roku 2020 bezwstydnie nawołuje się do nienawiści, w którym za słowa o “tęczowej zarazie” nie ma żadnej reakcji ze strony tzw. “państwa”. Powojenny zamordyzm, potem odwilż za wczesnego Gomułki, aż do roku 1968, gdy złudzenia zachować już mogli tylko ci niespecjalnie inteligentni. Na to czekałem, na taki “Dom”, tylko do czytania. Dodatkowego smaku dodaje znajomość bohaterów z poprzednich książek; tym bardziej się angażujemy, gdy obserwujemy, że po gehennie zesłania, po łagrach, po partyzantce, po wojnie ci, którzy przeżyli i ci, którzy walczyli zostali porzuceni w tak obrzydliwy sposób.

Odkąd pamiętam ciekawi mnie natura ludzka. Jak to jest możliwe, że po tak strasznych czasach znalazło się tak wielu młodych ludzi, którzy zamiast cenić wolność dziarsko ruszyli do MO, UB i SB? Ha, może tak, jak po roku 89., gdy okazało się, że czerń to tylko inny kolor niż czerwień.

Joanna Jax rewelacyjnie prezentuje mechanizm działania tzw. Służby Bezpieczeństwa oraz manipulacji, których dopuszczano się w imię ojczyzny. Zawsze coś za coś, zawsze nacisk, powszechne szantażowanie, strach o bliskich powoduje, że czasem po prostu nie ma wyjścia. Dziś jednoznacznie o tzw. TW mogą wypowiadać się tylko ci, którzy dawniej kryli się w domach matek; gdy nie ma zagrożenia łatwo jest rzucać oskarżenia. Joanna Jax pokazuje nam jak naprawdę wyglądało werbowanie na agentów i jak niewiele można było zrobić, by się przeciwstawić.

Na największą uwagę jednak zasługuje szczegółowe przypomnienie temu dumnemu jak lawa narodowi, niestety znanego z krótkiej pamięci, co Polacy zrobili swoim rodakom w roku 1968. Pewnie, że władza była prowokatorem. Ale to ludzie, którzy jeszcze wczoraj byli sąsiadami zachowali się tak, jak warto przypomnieć, szczególnie teraz, gdy władza znowu nawołuje do nienawiści i wskazuje grupy społeczne do bicia.

Oczywiście książka jest przede wszystkim powieścią o ludziach szukających miłości. Fakt, że świat, w którym przyszło im żyć jest dziwny, ale wyskoczymy z niego często, a to do Afryki gdzie toczy się bój o wolność i wyzwolenia z kolonializmu, to znowu do Wietnamu, gdzie trwa wojna czy do Czechosłowacji rujnowanej przez czołgi Układu Warszawskiego a nawet i do Paryża, gdzie rok 1968 był równie obrzydliwy, jak w Polsce. I tylko jedną mam uwagę negatywną - czyli koniec sagi. A raczej jego brak. Nie wiem o co chodziło autorce, nie rozumiem. To nie jest koniec, to jest jak zabranie dziecku lizaka. Liczę na coś więcej, a marzy mi się dobrnięcie z opowieścią do lat 90. i rozliczenie Solidarności z tego, co uczyniono robotnikom wykwalifikowanym w pierwszych latach po przejęciu władzy w kraju.

tom 1: Milczenie aniołów, 
tom 2: Krzyk zagubionych serc, 
tom 3: Śpiew bezimiennych dusz.

Videograf 2019, 2020

niedziela, 21 kwietnia 2019

Nie oceniaj książki po okładce, czyli "Zanim nadejdzie jutro" Joanny Jax

Zupełnie jak w przypadku cyklu “Zemsta i przebaczenie” - jestem naturalnym odbiorcą tego typu literatury, i nie jest ważne, czy jest to według niektórych literatura kobieca, romans czy coś jeszcze innego. Dla mnie Joanna Jax pisze powieści historyczne, umiejscowione w okolicach II wojny światowej, a że bohaterkami często są kobiety i przytrafiają się romanse - samo życie, jeśli to jest literatura kobieca, to jestem kobietą.

Uwielbiam się zaangażować na chwilę dłużej (byle nie zbyt długo, jedenasty tom przygód Uhtreda z Bebbanburga już w sprzedaży). W przypadku nowego cyklu Joanny Jax zatytułowanego “Zanim nadejdzie jutro” do czynienia mamy z trzema tomami, co jest według mnie rozmiarem idealnym. Specjalnie czekałem do terminu wydania, by móc całość połknąć na raz, i od razu informuję, że cykl o Kresowiakach jest jeszcze lepszy niż poprzedni, obejmujący głównie wydarzenia z zachodu, i Polski i Europy.

Jeszcze lepszy, bowiem przeciętny wychowanek polskich szkół ma ciągle zbyt mało informacji. O tym się zdecydowanie zbyt często zapomina, statystycznemu Polakowi wojna kojarzy się z Niemcem, Hitlerem, obozami koncentracyjnymi i holocaustem. Tymczasem na wschodzie ludność miała do czynienia z zupełnie innego rodzaju złem. O ile wszyscy Polacy w 1945 roku zostali wykorzystani i porzuceni przez tzw. sojuszników, tak mieszkańcy kresów mieli jeszcze gorzej, bowiem nawet PRL-u im nie dano, a jedynie możliwość wyjazdu na ziemie wyzyskane. Ojczyzna tak wielu Polaków została zabrana, przesunięcie granic Polski na zachód, zwykły czyn rysowania kresek po mapie faktycznie odebrał dom milionom tych, którzy przeżyli zło, jakie wyrządzili tam sowieci.

Obserwujemy Polaków mieszkających w Wilnie. Z różnych środowisk, z różnych klas społecznych. Joanna Jax pokazuje nam kresy w okresie dwudziestolecia międzywojennego w taki sposób, że można się poczuć, jak mieszkaniec miasta w owym czasie żyjący. Patriotyzm odmieniany przez całą deklinację, od prawdziwego do tego z gazet i radia; powszechne uczucie pogardy dla mniejszości płynące z góry i sąsiedzkie, dobre stosunki z Litwinami i Żydami. No i oczywiście miłość, bo czyż nie miłość jest właśnie najlepszym sposobem ukazania upływającego czasu? Uczucia miłości pierwszej, kolejnej, namiętność przy której dni uciekają jak godziny, a godziny jak minuty. W tle tymczasem zbliżająca się wojna - nim jednak jeszcze Niemiec dotrze do kresów zza wschodniej granicy wkracza Armia Czerwona w celu “ochrony mniejszości na terenach Polski”. I zaczyna się: chaos i niepewność kolejnych nawet nie dni, co chwil.

Joanna Jax robi to, co wychodzi jej najlepiej - pisze zarówno o oficerach wziętych do niewoli jak i cywilach, którzy pewnego dnia zostali wpakowani do pociągu i wywiezieni gdzieś do Kazachstanu, tak, jak stali, bez słowa wyjaśnienia, bez jakiejkolwiek organizacji. Ci, którzy podróż przeżyli wyszli na obcej, niegościnnej ziemi, zdani na własną zaradność i ewentualną łaskę tubylców. Jednak Joanna Jax nie pisze egzaltując się cierpieniem; przeciwnie - wbrew trendom płynącym z telewizora i radia pokazuje nie tylko wysiedleńców z Polski, ale ludzi z różnych stron i nacji, wśród których znajdziemy i złych Polaków i dobrych Rosjan. Bez łopatologii, sama opowieść, zadedykowana zresztą “rodakom z Kazachstanu”. Szanuję. I znowu na przykładzie miłości Joanna Jax studiuje czym jest człowiek, który nawet w najgorszych chwilach potrafi kochać. A że z nagłego rozdzielenia rodzin i często celowej dezinformacji niejeden dramat powstanie - cóż, na to właśnie czekamy my, czytelnicy, obgryzający paznokcie z emocji nad tym, co ludzie zgotowali ludziom.

Wspaniała opowieść. Wiadomo, że nie jestem obiektywny, bo to mój rodzaj literatury, krytyki dla tego typu książek mam o wiele mniej. A teraz chciałbym połączenie historii z “Zemsty i przebaczenia” i “Nim nadejdzie jutro” i ciąg dalszy losów bohaterów w czasach zimnej wojny. To by było coś!

Tylko te okładki… no, ale wiadomo co mówi przysłowie, zresztą słusznie :-)


Podróż do krainy umarłych
Ziemia ludzi zapomnianych
Druga strona nocy
Videograf II
2018, 2019

niedziela, 3 marca 2019

Okrutny wiek XX na ziemiach polskich, czyli sześć tomów „Zemsty i przebaczenia” (Joanna Jax)

Po pierwszym tomie cyklu “Zemsta i przebaczenie” byłem bardzo zadowolony i oczywiście sięgnąłem po kolejne. I choć całość serii okazała się być czymś innym, niż przypuszczałem, a może nawet liczyłem, i tak trudno mi książek Joanny Jax nie polecić.

Otóż liczyłem na historię być może w stylu serialu “Dom”, gdzie na przykładzie kilku postaci będziemy mogli obserwować zmiany w Polsce od czasów przedwojennych do powojennych. Po prawdzie “Zemsta i przebaczenie” dokładnie tym jest, ale czas, o którym mówi jest znacznie bardziej ograniczony, niż mi się marzyło. O ile akcja zaczyna się wystarczająco długo przed II wojną światową, tak prawie wszystkie tomy opowiadają o czasie wojny, a przemian po niej dotyczy tom ostatni, i historia kończy się na długo nawet przed pierwszymi zrywami Polaków przeciwko władzy komunistycznej, a co dopiero marzyć o dotarciu z opowieścią do lat 90.

No ok, zatem cykl okazał się być czym innym, niż sobie marzyłem, ale przecież to nie znaczy, że jest kiepski. Wręcz przeciwnie!

Autorka ukazując nam wykreowanych przez siebie bohaterów zadbała o to, czego dziś tak bardzo brakuje: o umiar w opisie nie tylko postaci, ale i czasów, w których przyszło im żyć oraz o odseparowanie prozy od politycznych konotacji omawianej sytuacji. Także jeśli ktoś liczy na patriotyczną opowieść o dzielnych żołnierzach wyklętych, bohaterskim ruchu oporu, bardzo złych Niemcach i okrutnych Rosjanach, ten może iść szukać gdzie indziej. Bowiem o ile oczywistym jest, że okrucieństwa i wojennego, i po prostu ludzkiego tu nie brakuje, i bywa naprawdę strasznie, autorka gra na emocjach bardzo często, tak jednocześnie Joanna Jax odważnie pisze o tych, którzy ze wszystkich sił próbowali pozostać ludźmi. Zatem trafiamy na porządnych Rosjan, podobnych im Niemców, a wśród Polaków poznamy zarówno szmalcowników, kolaborantów, folksdojczów, jak i tych, z których rozkazu doszło do okrutnej masakry, jaką było Powstanie Warszawskie. Joanna Jax przedstawia sytuację z punktu widzenia jej bohaterów, a że do głównych należy trójka przyjaciół: Polak, Niemiec i Rosjanin, tak po prostu nie można się spodziewać czarno-białego przedstawienia świata. I to mi się podoba, bo życie jest o wiele bardziej skomplikowane niż historia, którą piszą zwycięzcy. A potem następni zwycięzcy. I kolejni.

Rewelacyjny cykl, i mimo tego, że część ostatnią uważam za trochę słabszą i jednak może zbyt optymistyczną, serdecznie wszystkim polecam. A teraz marzy mi się to samo, ale od lat pięćdziesiątych do przełomu tysiącleci. Ktoś z takim talentem jak pani Jax z pewnością pokazałby ostatnie siedemdziesiąt lat lepiej niż próbują nam je pokazać politycy i posłuszni im artyści z ekranu telewizora.

Zemsta i przebaczenie: 
1. Narodziny gniewu
2. Otchłań nienawiści 
3. Rzeka tęsknoty
4. Morze kłamstwa
5. Bezkres nadziei
6. Dolina spokoju

Prawie jak „Kane i Abel”, z tym, że w Polsce (J. Jax - "Narodziny gniewu")

Pisałem to już przy okazji “Dziedzictwa von Becków”, napisze ponownie: jestem idealnym czytelnikiem tego typu książek, fanem takich powieści, jednocześnie obyczajowych, ale też historycznych. Jestem wręcz bezbronny, prawie bezkrytyczny. Oto ziemie Polskie pod zaborami, początek XX wieku, obserwujemy narodziny kilkorga postaci, które będą nam towarzyszyły przez raczej dłuższy czas (na tę chwilę jest już pięć tomów cyklu). My wiemy co czeka Polskę, bohaterowie – nie. My wiemy, co będzie w czasie wojny, co będzie po niej, bohaterowie żyją nadzieją i dniem codziennym zupełnie nieświadomi tego, co nadejdzie. Ja nie potrafię się oderwać od tego typu lektury, tym bardziej, że Joanna Jax wie jak prowadzić narrację, co trzeba robić, by czytelnikowi nie dawać czasu na stwierdzenie, że czas już przestać czytać, czas odpocząć.

Poznajemy dwóch braci. Jeden jest dziedzicem majątku, o drugim wie tylko ojciec i jedna ze służek, którą zbałamucił, po czym zostawił. Ponadto na scenie pojawiają się także dwie dziewczyny pochodzące z tej samej wsi. Sytuacja wydaje się być schematyczna, wielokrotnie przez nas oglądana, wydaje nam się, że jako “wytrawni czytelnicy, co to się znają” jesteśmy w stanie samodzielnie sobie ułożyć w głowach kolejność wydarzeń, jakie czekają na zaprezentowana postaci.

Ale autorka udowadnia, że każdy schemat można złamać, a potem zachwyca kreatywnym podejściem do swoich postaci i ich losów, łamiąc zasady, pokazując Polskę z okresu przedwojennego w sposób inny, niż można się spodziewać. To nie jest historia, w której kolejne wydarzenia są przewidywalne, i w której postaci wchodzą w role, jakie podświadomie im narzucamy, dopasowując się do Polski o której nas uczyli, do naszego szkolnego wyobrażenia dwudziestolecia międzywojennego. Wręcz przeciwnie, to, co zostaje nam zaprezentowane potrafi urzec swoją inwencją, a dbałość o detale w przygotowaniu bohaterów powoduje, że trudno nie kibicować każdemu z nich, nawet tym łajdakom, oportunistom i kolaborantom.

Początek cyklu jest bardzo dobry i stanowi udaną zachętę do sięgnięcia po następne tomy. Trochę się obawiam, bowiem o ile mi wiadomo opis wojny trwa aż do tomu piątego, ja chciałbym więcej pokoleń i kolejnych zmian w otaczającym bohaterów świecie, niż samą II wojnę światową, ale nie mam powodów by nie ufać autorce. Wierzę, że kolejne części mnie nie zawiodą i zaczynam “Otchłań nienawiści”.

czwartek, 28 lutego 2019

Bardzo nietypowa kontynuacja, czyli ponownie o von Beckach

Drugi tom historii o von Beckach okazuje się być czymś zupełnie innym od Dziedzictwa von Becków. To już nie jest powieść obyczajowa, rodzinna saga z elementami romansu. Motywy historyczne znane nam z tomu pierwszego zostały rozbudowane tak, że otrzymaliśmy powieść sensacyjną, z zagadką sięgającą czasów drugiej wojny światowej, rozgrywaną nie tylko przez postaci nam znane, ale i nowe, także z wojskowych wywiadów. Książka jest o wiele bardziej dynamiczna, i choć dotyczy znanych nam postaci, autorka postarała się, by nie niszczyć naszych wrażeń z lektury tomu poprzedniego, bądź co bądź zupełnie innego typu literatury.

Werner von Beck, Maria Tarnowska – te postaci są tu jedynie odległym tłem. Pomysł na intrygę dotyczy znanego nam brata Wernera, jednak jej wykonanie skupia się na zupełnie nowych bohaterach. Książka nie wydaje się być pójściem na łatwiznę, wykorzystaniem udanej powieści poprzedniej w celu dorobienia paru groszy; wręcz przeciwnie. Literaturę typu sensacja o wiele przyjemniej czyta się znając te wszystkie szczegóły, które wpłynęły na losy von Becków, a które wcale nie zostały tu powtórzone. Myślę, że książka obroniłaby się jako pozycja samodzielna, jednakże znajomość tomu poprzedniego daje dodatkowego smaku.

Piętno von Becków czyta się nieźle, momentami miałem wrażenie, że obcuję z powieścią Jacka Higginsa. Skoro von Beckowie byli zaangażowani w drugą wojnę światową, ta występuje tu w o wiele szerszym kontekście. Nie tylko jako moment zawieruchy, w którym stosunkowo łatwo było “zagubić” cenne przedmioty (takich fabuł było setki, a będzie jeszcze więcej z czasem), które teraz potomkowie pragną odzyskać. Wojna światowa to także holocaust, i tym razem autorka nie uchyla się od opisania takich zbrodni dokonywanych w Auschwitz (dodatkowo opartych na faktach) że człowiekowi nie tyle robi się źle, co wręcz ogarnia go czysta wściekłość i pragnienie zemsty.

Sporym atutem twórczości pani Jax pozostają bohaterowie. Podobnie jak w tomie poprzednim, i tu są postaciami pełnokrwistymi, żywymi, i tak zwykłymi, że nie sposób się z nimi nie identyfikować. Oczywiście, że znowu autorka nie uniknęła pewnych uproszczeń, ale według mnie nie są to wady; to jest powieść sensacyjna, więc pewne typowe dla tego gatunku zagrania po prostu muszą występować.

Jasne, że Dziedzictwo von Becków jest książką lepszą, ale i tej nic nie brakuje. Jestem coraz bardziej ciekaw pozostałej twórczości pani Jax, właściwie już raczej jestem nawet fanem. Obie opowieści o von Beckach polecam, a sam lecę rzucić okiem co jeszcze autorka ma do zaoferowania.

Piętno von Becków
Videograf II 2016

Porządna saga rodzinna, czyli o „Dziedzictwie von Becków” Joanny Jax

Na samym wstępie od razu się przyznam, że tego typu powieści są właśnie dla takich, jak ja. Bardzo lubię rodzinne sagi, rozgrywane na przestrzeni wielu lat, w których ludzkie losy oglądamy na tle historii. Stąd już na starcie byłem mocno pozytywnie nastawiony na powieść Joanny Jax, i z pewnością znajdzie to swoje odbicie w mojej opinii o powieści Dziedzictwo von Becków.

Początek i zakończenie to najsłabsze elementy książki. Prolog i epilog mogłyby chyba wręcz nie istnieć; mowa jest o znalezieniu zwłok i rozwiązaniu zagadki śmierci człowieka. Kim jest ofiara? O tym dowiemy się z właściwej części opowiedzianej tu historii, która rozpoczyna się w połowie lat trzydziestych XX wieku w Wolnym Mieście Gdańsk, a kończy w czasach nam współczesnych. Jednak motyw morderstwa jako wywołanie całej tej sagi jest kiepski, bowiem historia Marii Tarnowskiej i Wernera von Becka broniła by się i bez kryminalnego wstępu. Wspominam o tym głównie z powodu końcówki książki, która jakby pędzi przed siebie gubiąc po drodze nogi, a wszystko kończy się… tak słabo, taki niewypał otrzymujemy w epilogu. Nagle do człowieka dociera, że losy ubogiej Polki i niemieckiego oficera SS prowadzą do czegoś tak słabego, aż przykro się robi.

Ale jeśli na chwilę zapomnieć o morderstwie, okazuje się, że otrzymujemy bardzo solidną, świetnie przygotowaną, zaplanowaną a następnie rozpisaną historię rodzinną, która – choć zdaje się, że nieczęsto będzie zaskakiwać – jest momentami wręcz pasjonująca. Że miłość między Polką i SS-manem będzie co najmniej problematyczna – to rzecz oczywista. Jednakże autorka bardzo sprytnie unika przewidywalnych rozwiązań, idzie bardzo daleko od linii najmniejszego oporu, łamie zdawałoby się, że oczywiste, i nawet będące na miejscu, schematy, oferując nam opowieść nie tylko wciągającą pod względem literackim, ale też pełną emocji. Nietrudno jest siebie samego postawić w roli poszczególnych bohaterów. Imponuje przygotowanie postaci i dbałość o detale, logika wydarzeń i związki przyczynowo-skutkowe powodujące kolejne zawirowania i zmiany.

Od zawsze byłem fanem tego typu rodzinnych sag, pełnych konfliktów, rozgrywanych na przestrzeni dziesiątek lat. Moim ulubionym twórcą dawniej był Jeffrey Archer, który jednak z czasem przestał zaskakiwać, często mam wrażenie, że facet pisze wciąż jedną i tę samą książkę. Joannie Jax jednak udało się mnie wielokrotnie zaskoczyć, uradować obraniem innej, niż się spodziewałem, ścieżki fabularnej oraz wspaniałą kreacją postaci, wśród których nie znajdziemy ludzi idealnych (lub z definicji złych), bohaterów papierowych, przypisanych do jednej roli. Także fakt, że sama historia jest jedynie tłem, a nie elementem najbardziej istotnym mi akurat przypadł do gustu. To opowieść o ludziach, żyjących w różnych czasach, nie o czasach samych w sobie, bez analiz, rozważań, wskazań lepszych bądź gorszych dróg. Lektura była ogromną przyjemnością (oprócz epilogu, który zawiódł banałem) i bardzo jestem ciekaw kolejnej książki opowiadającej o Beckach, zatem nie przedłużając, idę czytać.

Dziedzictwo von Becków
Videograf II 2014