Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sony Interactive Entertainment. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sony Interactive Entertainment. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 grudnia 2019

Wdarcie Hideo Kojimy, czyli słów parę o "Death Stranding"

Uruchamiałem Death Stranding bez oczekiwań, a nawet z obawami. Świadomie odrzuciłem nachalne promowanie tytułu przez wszystkich kojimistów tego świata, nie oglądałem trailerów, kompletnie zaniechałem analizowania rozgrywki oferowanej na gameplay’ach w sieci. Im jestem starszy, tym lepiej się bawię nie wiedząc nic o grze, w którą mam grać, prócz niezbędnego minimum. A już świetnie się sprawdziła ta koncepcja przy produkcji kogoś tak kontrowersyjnego jak Hideo Kojima - ośmielę się twierdzić, że w jego przypadku nieznajomość tematu gry jest możliwie największą radością, jaką gracz może sobie sprawić. 

Do świata przedstawionego wszedłem bez żadnej znajomości miejsca, w którym będę przebywał przez około pięćdziesiąt godzin. Poznałem Sama, granego przez Normana Reedusa wraz z jego niesforną, znaną z The Walking Dead czupryną. Szybko spotkaliśmy Fragile, a potem się okazało, że trzeba spalić zwłoki prezydentki, jednak nim do tego doszło nastąpiło bliskie spotkanie z Wynurzonymi, zakończone zgonem jednej z postaci, a co za tym idzie umarł także Sam a wokół pojawił się gigantyczny krater wywołany przez rozpróżnię.

niedziela, 3 marca 2019

Pablos gracz: Oto produkt ze słowem MARVEL w tytule, który mnie nie uśpił, wręcz przeciwnie!

Jestem raczej przeciętnym fanem amerykańskich komiksów, lubię, ale nie są najbardziej istotnym elementem pop-kultury na mojej liście. Inaczej niż w przypadku filmów i seriali – te nie interesują nie kompletnie, nudzą, a widok takiej kaszany, która kosztuje tyle milionów burzy spokój mojego socjalistycznego serca.

Jestem natomiast wielkim fanem gier w otwartym świecie, oferujących dużą dawkę wolności w tym, co można robić. I jestem fanem bohaterów, którzy niekoniecznie traktują się poważnie, a co za tym idzie w ciemno zawsze wezmę Spider-Mana czy Flasha, odrzucając Batmana w siną dal. Facet przebrany za nietoperza, który traktuje się poważnie? Sam nie umiem zachować powagi. Facet ukąszony przez radioaktywnego pająka, który rzuca na lewo i prawo sucharami? O to chodzi!

Stąd Marvel’s Spider-Man zagościł w czytniku mojej konsoli dzień po premierze i po ośmiu dniach wspaniałej zabawy grę z urządzenia wyjąłem mając nabite w niej równe 100%.

Pablos gracz: Jak Robinson zagubiony w kosmosie, czyli o Alone with You słów parę

Zawsze gdy przeczytam świetną książkę lub ukończę świetną grę mam coś w rodzaju kulturalnego kaca. Jakie są szanse, że kolejna gra/książka będzie tak samo dobra? Praktycznie za każdym razem musimy mierzyć się z czymś, co w innych okolicznościach mogłoby się podobać, jednak po spędzeniu kilkunastu lub więcej godzin z produktem dającym tak wiele radości inne, konkurencyjne produkty bledną. Miałem to po Skyrimie, miałem po Wiedźminie, miałem po dziesiątkach świetnych tytułów. Mam i po Far Cry 5.

Jednak tym razem zamiast marudzić, postanowiłem spróbować czegoś innego. Czegoś specjalnie, jakby na złość gigantom AAA, małego, niedużego, drobnego. I nie na PS4, nie na telewizorze, a na Vicie, z boku, z pełną świadomością grania w drobiazg. Indyczka. Popierdółkę. Z radością donoszę, że system działa, a wzięta na warsztat gra Alone With You spełniła pokładane w niej nadzieje. Nie dopuściła do rozwinięcia kaca i do jeszcze większego marudzenia że “nie ma w co grać”.

Pablos gracz: Horizon: Zero Dawn, czyli najlepsza historia upadku ludzkości od lat

Nasz świat, świat graczy, jest przepełniony hypem. I w tym świecie, raz na sto lat okazuje się, że zapowiedzi marketingowców i te wszystkie często żenujące frazy, jakimi owi ludzie się posługują są prawdą. To prawdziwa przyjemność móc potwierdzić, że tym razem naprawdę się udało: oto zupełnie nowy tytuł, który faktycznie okazał się być tak dobry, jak go przedstawiano.

To nie jest RPG


Na początek warto wyjaśnić sobie jedną ważną rzecz: Horizon: Zero Dawn NIE JEST grą z gatunku RPG. Mamy tu rozwój postaci, i bohaterka – Alloy – z biegiem czasu posiada coraz więcej punktów życia oraz uczy się nowych umiejętności. Istnieje także spora ilość dialogów, pewnych wyborów, zatem w pewien podstawowy sposób odgrywamy rolę postaci, ale mimo to produkcja nie jest grą RPG. To gra akcji, i jeśli zaliczymy Horizon do RPG, równie dobrze możemy do tego wora wrzucić Far Cry, Mad Max, a nawet kolejne odcinki Assassin’s Creed.

Jest to gra akcji, i to nie zarzut – to komplement. Jest to gra akcji obdarzona tak dobrym systemem poruszania się, skradania i walki, że widać, iż Guerilla Games dobrze odrobiło lekcję, wykorzystując mechaniki z wielu tytułów i sprawnie łącząc je ze sobą.