Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Megami Tensei. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Megami Tensei. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 kwietnia 2020

Prawie jak Persona, czyli Tokyo Mirage Sessions #FE Encore (ATLUS)

Myślę, że od razu trzeba wyjaśnić jedną rzecz: choć w tytule występuje magiczna dla wielu nazwa Fire Emblem (#FE, lub sharp FE), gra nie ma nic wspólnego z taktycznym jRPG. Całe Fire Emblem ogranicza się do wystąpienia w produkcji bohaterów znanych z cyklu, głównie z odsłon Shadow Dragon oraz Awakening.

Tokyo Mirage Sessions #FE Encore to remaster gry wydanej na Nintendo Wii U. Teraz, gdy Switch znacznie przebił sprzedażą Wii U gra ma wreszcie szansę dotrzeć do szerszego grona fanów, a szczególnie fanów serii Persona, do których się zdecydowanie zaliczam.

Bowiem TMS#FEE to nic innego, jak specyficznego rodzaju Persona. Gra należy do świata przedstawionego w cyklu Shin Megami Tensei, a rozgrywka przypomina Persony właśnie, konkretnie te od części trzeciej - najlepsze. Ponadto widać tu wielki wpływ na cykl Persona, ewidentnie testowano tu elementy, które potem znalazły swoje miejsce w ostatniej póki co, piątej odsłonie serii.

niedziela, 31 marca 2019

Tam, gdzie kończy się inspiracja, zaczyna się kalka, czyli Tokyo Xanadu ex+

Po Tokyo Xanadu ex+ sięgnąłem tylko dlatego, że gra wydaje się być tak bardzo podobna do jednej z moich ulubionych serii: Persona. Także tu bohaterami będą uczniowie, którzy nie dość, że muszą uratować świat, to jeszcze muszą się… uczyć.

Początek jest bardzo klasyczny. Bohatera poznajemy w momencie, gdy odkrywa, że ze światem dzieje się coś dziwnego. Próbując stanąć w obronie zaatakowanej koleżanki wchodzi w tzw. Eclipse, który należy rozumieć jako typowy dungeon z japońskich gier RPG. Chwilę potem już wiemy, że Kou Tokisaka będzie protagonistą, który od bohaterów 3, 4 i 5 części Persony różni się kompletnie niczym.

Historia tu przedstawiona do odkrywczych nie należy. Rozdział po rozdziale obserwujemy Kou, który zagłębia się w świat Eclipse w bardzo klasycznym stylu, czyli ratując zaatakowanych jednocześnie buduje drużynę. Z czasem mamy do dyspozycji aż dziewięć postaci, którymi możemy przechodzić kolejne lochy, jak i wracać do tych już odwiedzonych.

niedziela, 3 marca 2019

Pablos gracz: Strzelmy sobie w łeb, czyli dziwna Japonia w Personie 3

Persona 3 teraz, gdy ograłem zarówno czwartą, jak i piątą część, niestety nie robi już takiego wrażenia, jakie z pewnością wywoływała u graczy w momencie premiery. Jednak wciąż oferuje zabawę na dobrym poziomie, którą warto polecić fanom japońskich gier RPG. Jeśli jednak nie grałeś jeszcze w nowsze odsłony, zaklinam Cię na wszystkie świętości, graj chronologicznie! Będziesz mieć lepszą zabawę.

Bowiem o ile historie za każdym razem przedstawiają innych bohaterów (głównych, tło pozostaje podobne), tak rozwój systemu serii jest ciągiem zmian na lepsze, i po prostu wiedząc jak sprawy zostały rozwiązane w czwórce i piątce widać niedostatki trójki.

Pablos gracz: Teraz to już jestem fanbojem, czyli jak genialna jest Persona 5

Kiedy stosunkowo niedawno ukończyłem grę „Persona 4 Golden” wcale nie przypuszczałem, że tak szybko sięgnę po część piątą, wydaną stosunkowo niedawno. Wręcz przeciwnie; nie chciałem, ze strachu, że mi się bycie uczniem znudzi i nie będę w stanie docenić w pełni przygotowywanej prawie dekadę nowej odsłony. Mimo to pod koniec maja kupiłem swoją kopię, po części z tęsknoty za specyficznym klimatem japońskiej produkcji, a po części przez grę „Catherine”, przygodę dla dorosłych, za którą stoją ci sami twórcy. „Catherine” zauroczyła mnie grafiką i sposobem jej przedstawienia, ta gra jest wizualnym arcydziełem, i obserwacja tego, co dzieje się na ekranie jest dużą przyjemnością. Wiedziałem, że piąta Persona jest przygotowana w podobny sposób, że nie tylko grafika, ale całość prezentacji jest czymś wyjątkowym, i to także było dobrym bodźcem do zakupu.

Dla mnie i dla wszystkich fanów to powrót. Bowiem kolejny raz wcielamy się w ucznia szkoły średniej, nastolatka, który trafia do nowego miejsca. Tym razem miejscem akcji jest Tokio, nie żadna mała wioska, a powodem zmiany otoczenia dla bohatera jest fakt, że próbował pomóc napastowanej kobiecie. Ale Japonia jest jak Polska – karę ponosi ten, który się broni, nie atakujący. Typ dobierający się do kobiety okazał się politykiem, i bohater z wyrokiem trafił pod opiekę kogoś w rodzaju kuratora. Przez najbliższy rok będzie mieszkał na poddaszu kawiarni należącej do swojego nowego opiekuna, tym samym najbliższy rok spędzi w nowej dla siebie, tokijskiej szkole.