Myślę, że od razu trzeba wyjaśnić jedną rzecz: choć w tytule występuje magiczna dla wielu nazwa Fire Emblem (#FE, lub sharp FE), gra nie ma nic wspólnego z taktycznym jRPG. Całe Fire Emblem ogranicza się do wystąpienia w produkcji bohaterów znanych z cyklu, głównie z odsłon Shadow Dragon oraz Awakening.
Tokyo Mirage Sessions #FE Encore to remaster gry wydanej na Nintendo Wii U. Teraz, gdy Switch znacznie przebił sprzedażą Wii U gra ma wreszcie szansę dotrzeć do szerszego grona fanów, a szczególnie fanów serii Persona, do których się zdecydowanie zaliczam.
Bowiem TMS#FEE to nic innego, jak specyficznego rodzaju Persona. Gra należy do świata przedstawionego w cyklu Shin Megami Tensei, a rozgrywka przypomina Persony właśnie, konkretnie te od części trzeciej - najlepsze. Ponadto widać tu wielki wpływ na cykl Persona, ewidentnie testowano tu elementy, które potem znalazły swoje miejsce w ostatniej póki co, piątej odsłonie serii.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nintendo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nintendo. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 16 kwietnia 2020
wtorek, 15 października 2019
Solidna, porządna gra jRPG dla każdego, tylko nie maniaka NieR: Automata (Astral Chain)
Dotychczas niestety nie dałem się porwać grom zaliczanym do tzw. slasherów. Stąd nazwa firmy Platinum Games nie kojarzy mi się natychmiastowo z chociażby Bayonettą, tylko z NieR: Automata. I tylko dlatego wziąłem grę na premierę, że wszystkie znaki na niebie i ziemi zgodnie twierdziły, że Astral Chain nie jest grą skupioną na akcji, ale jak NieR: Automata właśnie, jest RPG-iem, z opowieścią do przekazania.
Pierwsze moje godziny z tytułem faktycznie wprawiły mnie w zachwyt. Że jest to gra twórców Automaty, która ma dla mnie gigantyczne znaczenie, którą trafiła bez problemu do mojej piątki gier życia - to widać od razu. Charakterystyczna gracja poruszania się postaci, dopasowane animacje, połączone z mocno kreskówkową grafiką - całość wygląda na pierwszy rzut oka lepiej niż Automata, ba, momentami może kojarzyć się z grami takimi jak Catherine czy Persona 5.
Zachwyt wynikał jednak nie z przedstawienia graficznego - choć faktem jest, że każdemu, kto się nawinął pokazywałem jak gra może wyglądać na Switchu. Bo jest to trochę niewiarygodne, co widać na dużym telewizorze. Pozytywne uczucie dotyczyło jednak fabuły oraz systemu walki.
piątek, 30 sierpnia 2019
Nie Mario, nie Zelda, ale Fire Emblem jest grą, dla której warto kupić konsolę Nintendo! (Fire Emblem: Three Houses)
Jestem fanem serii Fire Emblem. Od czasów dwóch gier wydanych na GameBoy Advance przed wielu laty zwracam uwagę na kolejne części cyklu, czasem nawet kupuję konsolkę z myślą o tych produkcjach właśnie (New Nintendo 2DS XL, ach, te nazwy!). Połączenie jRPG z taktyczną rozgrywką sprawia mi ogromną radość, dlatego też na wieść o wydaniu pierwszej “dużej” odsłony od wielu lat na Nintendo Switch… kupiłem Switcha.
Chociaż dziwnie mówić tu o “dużej” odsłonie; wszak Switch jest tak samo “dużą” konsolą, jak i kieszonsolką, choć kieszenie faktycznie trzeba mieć duże.
Na początku wypada powiedzieć: ależ tu czuć piniądz! Seria Fire Emblem ostatnio stała się o wiele bardziej rozpoznawalna, niż przed paru laty, pewnie za sprawą mobilnego wyciskacza pieniędzy Fire Emblem Heroes oraz siekaniny Fire Emblem Warriors. Żadna z tych produkcji nie jest dla mnie, ale dla cyklu widać zrobiły wiele, bowiem Nintendo wpakowało w Three Houses sporo kasy, i to widać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


