Odnoszę wrażenie, że kontynuacja przygód Jakuba Tyszkiewicza i jego supergrupy policjantów uznana została za książkę od “Mrozu” lepszą. Sam nie jestem przekonany, z kompletnie subiektywnych względów – brak śnieżnych zasp, porządnie minusowych temperatur, zastąpienie ich klasycznym, polskim, upalnym latem – czyli mam o jedną interesującą kwestię mniej.
Z drugiej strony mamy znanych już bohaterów, wiemy czego się można po nich spodziewać, zatem powrót do lektury jest dość łatwy nawet bez dziwnych anomalii pogodowych. Tym razem akcja toczy się w pamiętnym roku 2012, gdy ku zaskoczeniu milionów Polaków zostało udowodnione, że i nasz naród i nasza władza potrafią zaplanować i zrealizować sprawnie tak dużą imprezę, jak mistrzostwa europy w piłce nożnej. Rzecz jasna impreza sportowa potrzebna autorowi była tylko z jednego powodu: by móc swobodnie zaplanować ataki terrorystyczne na stadiony w Polsce.
Książka oferuje podobny poziom, co “Mróz”. To niezłe czytadło, momentami troszkę przegadane, ale oferujące akurat na tyle dobrych wrażeń i emocji, by radośnie dotrwać do końca. Mamy tu mnóstwo akcji, interesujących bohaterów, nieźle pokazane różne wydarzenia z ich życia wywołujące poruszenie u czytelnika; autor sprawnie gra na czułych strunach każdego z nas, i można się przyłapać na tym, że bardziej ciekawią nas losy postaci, niż sam zamach i śledztwo, co nie jest żadną wadą, wręcz przeciwnie.
“Upał” to świetna rozrywka, i swobodnie można ją polecić praktycznie każdemu, bo grono odbiorców takich powieści jest raczej bardzo szerokie. Dużo sensacji, nieco uczuć, trochę political fiction… Tylko szkoda, że niewiele dobrych wrażeń pozostaje po lekturze. Wraz z zamknięciem czytnika/książki praktycznie natychmiast można zapomnieć o sprawie, a wydarzenia niemal od razu uciekają z głowy i z pamięci. Brakuje “Upałowi” tego samego, co “Mrozowi”, czyli nieco większej powagi, brakuje strachu, że to, co czytamy, może zdarzyć się naprawdę. Ze sprawami Jakuba Tyszkiewicza jest tak, że angażujemy się w nie bardzo mocno, ale nie wierzymy w nie, i trochę szkoda. Ale może to specjalne zamierzenie autora, który właśnie w “Upale” łączy sprawy Tyszkiewicza ze sprawami Grobickiego z cyklu już nie sensacyjnego, ale należącego do fantastyki, w sumie więcej powagi i przekonania mogłoby temu połączeniu bardziej zaszkodzić, niż pomóc. Oczywiście polecam.
Znak Literanova 2012
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcin Ciszewski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcin Ciszewski. Pokaż wszystkie posty
środa, 27 lutego 2019
Drugie spotkanie z prozą Marcina Ciszewskiego, o wiele bardziej udane
Nim sięgnąłem po “Mróz” raz już miałem przyjemność bawić się przy lekturze powieści pana Ciszewskiego. Przeczytałem debiut autora, zatytułowany “www.1939.com.pl”, i choć obiektywnie doceniłem zapał, wiedzę i siłę przekonywania pisarza, tak nie spodziewałem się, bym sięgnął po kolejne książki, niespecjalnie bowiem do mnie trafiła rzecz aż tak mocno skupiona na wojskowych szczegółach, walce, wojnie. Zabrakło mi bohaterów na tyle ciekawych, by chcieć więcej.
Kolega, żeby było ciekawiej – policjant – mocno polecał mi jednak inny cykl, o innych postaciach (choć jak się okazuje obie serie się w pewnym momencie przecinają). Mowa o “Mrozie”, książce już nie tyle o wojsku, co o policji, i tym razem z według mnie znacznie ciekawszymi bohaterami. Poznajemy grupę policjantów, błyskawicznie okazuje się, że jest to coś w rodzaju super-grupy, ludzi z przeszłością, potrafiących o wiele więcej, niż przeciętny aspirant z dowolnego posterunku. Pomyślałem sobie: aha, no to teraz terroryści, porwania, i będzie się działo… i miałem rację, jednak to nie wszystko. Autor powiązał swoją historię – dość mroczną, ukazującą pewne słabości naszego kraju – z interesującym pomysłem. Otóż jakby zamachów było mało, Polska staje się miejscem wystąpienia niezwykłej anomalii pogodowej, potwornego mrozu, z temperaturą, która może doprowadzić parę milionów Polaków do śmierci. A że uwielbiam takie filmy, jak “Pojutrze”, to od razu mnie powieść wciągnęła.
Postaci tu występujące są interesujące, także kobiety, co mnie cieszy, bo w debiucie wyraźnie mi ich brakowało. Do tego dodajmy coraz gorszą pogodę, coraz większy mróz, okrutne wręcz temperatury oraz wynikające z nich ciekawostki, na deser zostaje sama sprawa, śledztwo oraz nieuniknione specjalne uprawnienia i spotkania na najwyższym szczeblu, trochę tortur i zwrotów akcji niemożliwych do przewidzenia – i mamy powieść, która po prostu sama się czyta. Rzecz jasna od razu sięgam po “Upał”, zobaczymy, czy to była jednorazowa akcja, czy też dam się wciągnąć w świat przedstawiony przez autora na dłużej.
Warbook 2010
Kolega, żeby było ciekawiej – policjant – mocno polecał mi jednak inny cykl, o innych postaciach (choć jak się okazuje obie serie się w pewnym momencie przecinają). Mowa o “Mrozie”, książce już nie tyle o wojsku, co o policji, i tym razem z według mnie znacznie ciekawszymi bohaterami. Poznajemy grupę policjantów, błyskawicznie okazuje się, że jest to coś w rodzaju super-grupy, ludzi z przeszłością, potrafiących o wiele więcej, niż przeciętny aspirant z dowolnego posterunku. Pomyślałem sobie: aha, no to teraz terroryści, porwania, i będzie się działo… i miałem rację, jednak to nie wszystko. Autor powiązał swoją historię – dość mroczną, ukazującą pewne słabości naszego kraju – z interesującym pomysłem. Otóż jakby zamachów było mało, Polska staje się miejscem wystąpienia niezwykłej anomalii pogodowej, potwornego mrozu, z temperaturą, która może doprowadzić parę milionów Polaków do śmierci. A że uwielbiam takie filmy, jak “Pojutrze”, to od razu mnie powieść wciągnęła.
Postaci tu występujące są interesujące, także kobiety, co mnie cieszy, bo w debiucie wyraźnie mi ich brakowało. Do tego dodajmy coraz gorszą pogodę, coraz większy mróz, okrutne wręcz temperatury oraz wynikające z nich ciekawostki, na deser zostaje sama sprawa, śledztwo oraz nieuniknione specjalne uprawnienia i spotkania na najwyższym szczeblu, trochę tortur i zwrotów akcji niemożliwych do przewidzenia – i mamy powieść, która po prostu sama się czyta. Rzecz jasna od razu sięgam po “Upał”, zobaczymy, czy to była jednorazowa akcja, czy też dam się wciągnąć w świat przedstawiony przez autora na dłużej.
Warbook 2010
środa, 14 grudnia 2011
Marcin Ciszewski "www.1939.com.pl"
Całkiem sporo polskich autorów zabawiało się z historią alternatywną Polski, ze szczególnym uwzględnieniem czasów drugiej wojny światowej. O ile jednak Andrzej Pilipiuk wybrał formę opowiadania, a Sebastian Uznański poszedł w kierunku powieści z większą dawką filozofii, a mniejszą akcji, tak Marcin Ciszewski wybrał akcję właśnie. Autor wydaje się być wielkim fanem wojskowości czy też militariów, bowiem z każdej strony książki widać jego pasję.
Bohaterem jest 36-letni podpułkownik Wojska Polskiego, który ostatnimi czasy średnio się czuje w swoim otoczeniu. Nim jednak podejmie decyzję o opuszczeniu wojska, trafia mu się propozycja, której nie był w stanie odrzucić. Ma nią być wyprawa do Afganistanu, lecz jego zgoda nie wynika wcale z chęci walki, a z zupełnie innego powodu...
W wyniku spisku oraz działania niebywałej wręcz technologii cały batalion przenosi się do 1939 roku. Jest akurat pierwszy września. Wszyscy wiemy, co to oznacza. Akcja książki opisuje podejmowane działania podpułkownika w celu walki z nazistami, zajmuje się także próbami wyjaśnienia podróży w czasie i odnalezienia sposobu powrotu do roku 2007.
Ciekawe jest, że nim cofniemy się w czasie mija całkiem spora część lektury. Poznajemy bohaterów, stworzonych niczym ze “Złota dla zuchwałych”, grupę dobrych przyjaciół, specjalistów w swoim fachu, zgraną paczkę. Niektóre jednak wydarzenia, które im się przytrafiają są dość... dziwne. Mimo usilnych prób nie potrafiłem sobie wyobrazić sceny walki z gangsterami-przemytnikami, którą zakończyła regularna bitwa z użyciem broni palnej. Jakoś mi to nie pasuje w naszym kraju. Podobnie pojawiające się w tle love story - uczucia między bohaterem i jego towarzyszką są może i przepiękne, jak to z miłością bywa, ale wykonanie wywołało u mnie wielkie zdziwienie, zaskoczenie. Wydarzenia przeczą wszystkim antyszowinistycznym wyobrażeniom o kobietach w armii, jakich można nabrać oglądając dokumenty z wojska, gdzie kobiety są równorzędnymi partnerami dla mężczyzn. Bezradność kobiety-żołnierza jest chwilami wręcz krępująca.
Nie brakuje jednak także momentów, gdzie autor świetnie się bawi, a czytelnik razem z nim. Dialogi bywają naprawdę dobre (szczególnie w momencie czystej akcji), wspólnota braci broni jest ukazana w całej okazałości, także ludzka podłość i prymitywizm odmalowane są zgodnie z rzeczywistością. Na szacunek zasługuje według mnie też wybrnięcie z kwestii podróży w czasie - autor jakby doskonale zdając sobie sprawę, że to już było ze sto razy, nie stara się odkrywać Ameryki, całą sprawę wyjaśnia prosto, wręcz: prostacko, za to z zaangażowaniem skupia się na efekcie przeniesienia się z doborowym i konkretnie wyposażonym batalionem ponad sześćdziesiąt lat wstecz.
Nie ma sensu ukrywać, że cała historia pokazana w “www.1939.com.pl” jest tylko pretekstem do zabawy w wojnę, która wielu mężczyznom (a i niektórym kobietom) nigdy się nie znudzi. Autor z pasją opisuje liczne działania wojenne, prowadzi bitwy, zastanawia się nad taktykami, kombinuje posiłkując się wiadomościami zebranymi z historii. Dla maniaków wojska i akcji tego typu pozycja idealna, dla fanów rozrywki już nieco słabsza (jednak sprawa z kobietą z przeszłości mocno psuje zabawę), tak czy siak jednak warta polecenia, zaangażowanie Marcina Ciszewskiego robi wrażenie.
www.1939.com.pl, Fabryka Słów 2008, 334 strony
Strona książki na Fantasta.pl
Strona książki na LubimyCzytac.pl
Bohaterem jest 36-letni podpułkownik Wojska Polskiego, który ostatnimi czasy średnio się czuje w swoim otoczeniu. Nim jednak podejmie decyzję o opuszczeniu wojska, trafia mu się propozycja, której nie był w stanie odrzucić. Ma nią być wyprawa do Afganistanu, lecz jego zgoda nie wynika wcale z chęci walki, a z zupełnie innego powodu...
W wyniku spisku oraz działania niebywałej wręcz technologii cały batalion przenosi się do 1939 roku. Jest akurat pierwszy września. Wszyscy wiemy, co to oznacza. Akcja książki opisuje podejmowane działania podpułkownika w celu walki z nazistami, zajmuje się także próbami wyjaśnienia podróży w czasie i odnalezienia sposobu powrotu do roku 2007.
Ciekawe jest, że nim cofniemy się w czasie mija całkiem spora część lektury. Poznajemy bohaterów, stworzonych niczym ze “Złota dla zuchwałych”, grupę dobrych przyjaciół, specjalistów w swoim fachu, zgraną paczkę. Niektóre jednak wydarzenia, które im się przytrafiają są dość... dziwne. Mimo usilnych prób nie potrafiłem sobie wyobrazić sceny walki z gangsterami-przemytnikami, którą zakończyła regularna bitwa z użyciem broni palnej. Jakoś mi to nie pasuje w naszym kraju. Podobnie pojawiające się w tle love story - uczucia między bohaterem i jego towarzyszką są może i przepiękne, jak to z miłością bywa, ale wykonanie wywołało u mnie wielkie zdziwienie, zaskoczenie. Wydarzenia przeczą wszystkim antyszowinistycznym wyobrażeniom o kobietach w armii, jakich można nabrać oglądając dokumenty z wojska, gdzie kobiety są równorzędnymi partnerami dla mężczyzn. Bezradność kobiety-żołnierza jest chwilami wręcz krępująca.
Nie brakuje jednak także momentów, gdzie autor świetnie się bawi, a czytelnik razem z nim. Dialogi bywają naprawdę dobre (szczególnie w momencie czystej akcji), wspólnota braci broni jest ukazana w całej okazałości, także ludzka podłość i prymitywizm odmalowane są zgodnie z rzeczywistością. Na szacunek zasługuje według mnie też wybrnięcie z kwestii podróży w czasie - autor jakby doskonale zdając sobie sprawę, że to już było ze sto razy, nie stara się odkrywać Ameryki, całą sprawę wyjaśnia prosto, wręcz: prostacko, za to z zaangażowaniem skupia się na efekcie przeniesienia się z doborowym i konkretnie wyposażonym batalionem ponad sześćdziesiąt lat wstecz.
Nie ma sensu ukrywać, że cała historia pokazana w “www.1939.com.pl” jest tylko pretekstem do zabawy w wojnę, która wielu mężczyznom (a i niektórym kobietom) nigdy się nie znudzi. Autor z pasją opisuje liczne działania wojenne, prowadzi bitwy, zastanawia się nad taktykami, kombinuje posiłkując się wiadomościami zebranymi z historii. Dla maniaków wojska i akcji tego typu pozycja idealna, dla fanów rozrywki już nieco słabsza (jednak sprawa z kobietą z przeszłości mocno psuje zabawę), tak czy siak jednak warta polecenia, zaangażowanie Marcina Ciszewskiego robi wrażenie.
www.1939.com.pl, Fabryka Słów 2008, 334 strony
Strona książki na Fantasta.pl
Strona książki na LubimyCzytac.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)


