Pokazywanie postów oznaczonych etykietą self publishing. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą self publishing. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 lutego 2019

Pewnego razu w Meksyku, tylko dla dorosłych – „Sapere Aude” Małgorzaty Sambor-Cao

Self-publishing w Polsce to wciąż temat kontrowersyjny. Niektórzy wydawcy przy pomocy prasowych, a także internetowych klakierów robią zjawisku czarny PR, próbując chronić swoje interesy, ale to jeszcze jest zrozumiałe. Gorzej, że niektóre platformy służące do wydawania książek zdają się ich w ogóle nie czytać przed publikacją, idąc po linii najmniejszego oporu, byle oferta była jak największa. Ktoś mniej zorientowany w rynku ma zatem dużą szansę trafić na gnioty absolutne, co przekłada się na często spotykaną, negatywną opinię o zjawisku samodzielnego wydawania książek.

Tym trudniejsza droga przed tymi twórcami, którzy drogę self-publishingu wybrali. Do takich twórców należy Małgorzata Sambor-Cao, która zdecydowała się wydać powieść samodzielnie, nie współpracując z żadną platformą wspomagającą wydanie książki, ponadto autorka poszła drogą rzadziej dziś spotykaną: przygotowana została nie tylko wersja elektroniczna, ale i papierowa.

“Sapere Aude” to powieść tocząca się w Meksyku, którego przedstawienie zgodne jest z tym, co znamy z popkultury, z filmów takich jak “Traffic” czy “Man on fire”. Jest to kraj, w którym bossowie narkotykowi biorą czynny udział w rządzeniu, porwania dla okupu to codzienność, a żywot ubogich, pozbawionych środków do życia to zawsze ten sam scenariusz: narkotyki i prostytucja.

Trzeba przyznać, że powieść zaczyna się mocno, dosadnie i wciąga natychmiast. Historia dziewczynki, która przechodzi przez piekło oddziałuje na czytelnika, który natychmiast zaczyna kibicować jej poczynaniom, pragnie dla niej lepszego losu. Proste zagranie, a jakie skuteczne. Podobnie jest dalej: przedstawiony zostaje system azyli dla potrzebujących, lecz ledwo czytelnik się przyzwyczai do myśli, że jest nadzieja w tym okrutnym kraju – wszystko się rozpada. Zdecydowanie nie można odmówić lekturze wywoływania u czytelnika emocji.

Dalsza opowieść jest zbudowana na zasadzie kontrastu pomiędzy dwiema ideologiami: egoizmem i altruizmem. Z początku trochę trudno jest ów altruizm zaakceptować, jednak z czasem postać Michaela van Horna staje się czytelnikowi coraz bliższa, i nawet jeśli jego upór drażni, znowu do głosu dochodzą emocje. Czytelnik nie traci czasu na zastanawianie się nad dość niewiarygodną siłą osobowości tego młodego człowieka, bo woli dać się ponieść lekturze, oferowanej tu brutalnej sensacji, okrutnym wydarzeniom zamkniętym w jednym pomieszczeniu. Całość rozgrywa się w niewielkim gronie, a każda z postaci została zaprezentowana na tyle dobrze, by wywołać autentyczne zaangażowanie w historię.

Okrucieństwo tu obecne nie jest łatwe do przyjęcia, i z początku jedynie miejsce akcji pozwala je zaakceptować, przyjąć do wiadomości. Potem jednak czytelnik zaczyna się zastanawiać, i dostrzega, że tak naprawdę prócz cierpienia “Sapere Aude” oferuje coś więcej; postać oprawcy została przygotowana naprawdę nieźle i spoglądanie jak całość z jego punktu widzenia, obserwacja planu rozpadającego się niczym domek z kart jest mocno angażujące, faktycznie powoduje, że zaciekawiony czytelnik połyka powieść za jednym zamachem.

Oczywiście, że nie sposób nie dostrzec pewnej naiwności, cyniczny czytelnik bez problemu zakwestionuje pewne rozwiązania, na których fabuła została zbudowana. Podobnie okrucieństwo, momentami czytelnik sobie zadaje pytanie, czy jest środkiem do celu, czy celem samym w sobie? Tu odpowiedzi udzielą kolejne tomy. Również idealizm Michaela, służalczość i swego rodzaju bezmyślność żołnierzy – te elementy początkowo także trudno zrozumieć. Ale uczciwie przyznam, że po namyśle całość ma sens, i idealnie wpisuje się w obraz Meksyku, jaki znamy z literatury i telewizji.

I mimo, że fabuła pod koniec stawała się coraz bardziej przewidywalna, przyznam, że chętnie poznam dalsze losy bohaterów. Nie tylko z samej ciekawości, ale głównie z myślą o przeżytych emocjach – a te były tu naprawdę poważne. Poza tym “Sapere Aude”, niespecjalnie długa książka, trochę przypominała mi konstrukcją pierwszy odcinek nowego serialu, z rodzaju takich, które może z nóg nie zwalają, ale na pewno zainteresują. Widz/czytelnik będzie patrzył dalej, z zaciekawieniem, no i ten cliffhanger! A ja lubię dobre seriale, więc i tu na pewno ciąg dalszy nastąpi.

Sapere Aude
Agencja Wydawniczo-Reklamowa Małgorzata Sambor-Cao 2014

środa, 13 lutego 2019

Rhiannon Frater – As The World Dies: Untold Tales Volume 1-3

Chociaż trylogia „Zmierzch świata żywych” Rhiannon Frater całość zombie apokalipsy przedstawia na przykładzie przyjaźni dwóch kobiet – Jenni i Katie – to w tle widać bardzo wiele ciekawych postaci. I o nich właśnie opowiadają trzy tomy opowiadań, wydane pod wspólnym tytułem „Untold Tales”, na razie niestety nie przetłumaczone na język polski.

Każda książka zawiera trzy teksty. Dwa krótkie oraz jeden dłuższy, bardziej mikropowieść niż opowiadanie. Prawie każdą z postaci tu przedstawionych już znamy z oryginalnego cyklu, i choć wydaje mi się, że lektura będzie przyjemna także dla tych, którzy „Zmierzchu świata żywych” jeszcze nie czytali, polecam jednak wpierw się z powieściami zapoznać – efekt opowiadań będzie o wiele większy.

„Untold Tales” dla fana zombie apokalipsy będzie pozycją zapewniającą niesamowite emocje. Rhiannon Frater mistrzowsko opanowała umiejętność oparcia swych historii w całości na zdolności empatii czytelnika, i jej opowieści bez kłopotu wyzwalają całą gamę wrażeń, od odczuwania potężnej radości, przez niesmak i ohydę, aż do przejmującego smutku, gdy wzruszenie ściska gardło. Ponadto autorka doskonale zdaje sobie sprawę z liczebności fanów tego typu literatury i nie idzie na łatwiznę, oddając w nasze ręce teksty bardzo różne, zaplanowane w taki sposób, by zadowolić jak największą ilość czytelników. Przy czym manewr ten udaje się pani Frater znakomicie, bez brnięcia w drogę typową dla „korporacyjnych pisarzy”, polegającą na maksymalnym spłycaniu historii i jazdy po linii najmniejszego oporu.

Drugoplanowe postaci z oryginalnej trylogii stają się tu pełnoprawnymi bohaterami, a pomysłowość autorki na wykorzystanie motywu apokalipsy i zagrożenia zdołała mnie zaskoczyć, co odnotowuję z dużą przyjemnością. To, co najlepsze w gatunku – czyli pokazanie całej gamy różnych zachowań człowieka w obliczu totalnego zagrożenia – jest obecne na każdej stronie książek. Obojętnie czy oglądamy tłamszoną przez matkę dziewczynę, która musi przeżyć i odkrywa w sobie potencjał, którego nikt się nie spodziewał, czy spoglądamy na samotnych ludzi z różnych stron USA spędzających swoje ostatnie chwile na czacie internetowym, wzajemnie się pocieszających i przygotowujących na śmierć, albo też poznajemy ból matki, która musi zastrzelić własne dziecko przemienione w zombie – emocje są niezwykłe, przytłaczają, oczyszczają, powodują że każdy obrót strony książki jest dramatem, bowiem przybliża czytelnika do nieubłaganego końca. Lubię się tak mocno wczuć w świat przedstawiony, uwielbiam wręcz.

Tak, jak przepadam za klimatem zombie apokalipsy. Świetnie, że trafiłem na Rhiannon Frater akurat teraz, gdy standardowa seria gatunku – The Walking Dead – jest już dobra tylko w grach wideo, bo książki, serial, a powoli nawet komiks coraz bardziej schodzą na psy.

Polecam!

As The World Dies: Untold Tales
Volume 1, 2, 3

czwartek, 22 marca 2012

"Bizarro dla początkujących" - zbiór opowiadań zwany czasem chyba także antologią

Powiem krótko i szczerze - teksty Kazimierza Kyrcza i Dawida Kaina zdecydowanie lubię, zarówno konsumowane jako osobne produkty, jak i te, które powstały w duecie. Jednak tak słabego zbiorku, zawierającego także Ich twórczość, nigdy bym się nie spodziewał.

Bizarro jakie jest, każdy widzi - tu nie ma miejsca na reguły i wszystko jest dozwolone. No, chyba, że coś pomyliłem. Także właściwie ta opinia jest nic nie warta i każdy powinien sam sprawdzić zjadliwość produktu, zwłaszcza, że ebook kosztuje niecałe 3 PLN (niestety dostępny tylko w formie pdf, leniwe bestie z wydawców). Ja tam go nie polecam.

No, oprócz opowiadania Adriana Miśtaka. To polecam. Świetna rzecz dla tych, którzy nie potrafią się obejść bez podjadania wieczorami. Sorry dżizas, ale apetyt straciłem na dobre półtora kwadransa po czytaniu. Mniam.

Bizarro dla początkujących, Self Publishing 2011, wersja pdf: 170 stron

Strona książki na Fantasta.pl
Strona książki na LubimyCzytać.pl