Pokazywanie postów oznaczonych etykietą superNOWA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą superNOWA. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 maja 2013

Witold Jabłoński - "Gwiazda Wenus, Gwiazda Lucyfer"

Pamiętam, że gdy ten cykl Witolda Jabłońskiego zaczął się ukazywać, doszło do jakiejś żenującej akcji. Pisarz stracił pracę, że niby dlatego, że “Uczeń Czarnoksiężnika” i kolejne tomy promują satanizm, antyklerykalizm, wątki homoseksualne także pewnie wielu nie pasowały. Rzecz nie do wyobrażenia w XXI wieku, chciałoby się powiedzieć. A jednak, coś takiego miało miejsce.

Kontakty Witelona z demonami to fantastyka, zresztą wcale nie są to kontakty jednoznaczne, sporo miejsca pozostaje dla czytelnika i jego wyobrażeń. Homoseksualizm był, jest i będzie, zatem nie wiem skąd ta panika. A antyklerykalizm? No przecież panowie w czarnych wdziankach sami się o to proszą...

Cztery tomy historii Witelona dla mnie były przede wszystkim związane z dwoma odczuciami. Po pierwsze: widać, że ten cykl nie powstał w ciągu chwili, że autor wykonał bardzo dużą pracę, nim do pisania zasiadł. Rzecz dzieje się w XIII wieku i nie jest to powieść fantasy, ale bardziej powieść historyczna, która czasem o fantasy zahacza. Bardzo lubię tego typu przedstawienie akcji, gdzie magia i demony są ukazane w specyficzny sposób, zostawiający czytelnikowi do wyboru czy potraktuje wiele wydarzeń serio i dosłownie, czy dopatrzy się w nich jedynie manipulacji dokonanej na słabszych umysłach. Mamy tu do czynienia z ogromną ilością wydarzeń historycznych i postaci, które także należą do historii, a nie są jedynie stworzone w wyobraźni pisarza. A ponieważ całość rozgrywa się w gorących latach rozbicia dzielnicowego, jest mnóstwo polityki, chaosu, gmatwaniny - idealne miejsce dla kogoś świadomego swej inteligencji, kogoś takiego, jak Witelo.

Drugie odczucie, jakie towarzyszyło mi podczas lektury niestety było już innego rodzaju. Czytałem całość zrywami, robiąc duże przerwy na inne książki, lektura trwała bardzo długo. Jak się zorientowałem przy książce “Korona śniegu i krwi” Elżbiety Cherezińskiej, wcale mnie te czasy nie interesują tak bardzo, jak niektórych. Słaby ze mnie wielbiciel Piastów. A jednak ostatecznie do końca dotarłem, co tylko świadczy o klasie autora, który na tle wydarzeń mi obojętnych potrafił stworzyć powieść, którą co prawda zdradziłem parę razy z innymi książkami, lecz ostatecznie zawsze do “Gwiazdy...” wracałem.

Wyobrażam sobie, że dla miłośników historii cykl “Gwiazda Wenus, Gwiazda Lucyfer” musi być wspaniałą opowieścią, pewnie zajmuje honorowe miejsce w ich bibliotekach. A ja ograniczę się do polecenia wszystkim czteroksięgu (niedawno wyszedł pod postacią ebooków, można polować na promocję) i głośnego wyrażenia dla pisarza szacunku. Ten cykl jest prawdziwym dziełem; to nie jedna z licznych na naszym rynku popularnych historyjek. To Historia przez duże H. Dla niektórych kontrowersyjna, ale cóż, takie czasy.

 

 


Uczeń Czarnoksiężnika
Metamorfozy
Ogród miłości
Trupi korowód
superNOWA 2003, 2004, 2006, 2007

niedziela, 20 marca 2011

Marek Baraniecki "Głowa Kasandry"

W wielu miejscach polskiego internetu można odnaleźć prawdziwe peany pochwalne dla mikropowieści “Głowa Kasandry” i innych opowiadań Marka Baranieckiego. I trudno się z nimi nie zgodzić - pierwszy kontakt z twórczością tego pisarza wywiera na czytelniku mniej więcej takie samo wrażenie, jak pierwszy kontakt z dziełami Marka S. Huberatha. Krótko mówiąc: lektura nie przypomina tego, co już znamy - jest to coś zupełnie innego, coś, co posiada własny, charakterystyczny styl.

Nie zamierzam się rozwodzić nad kolejnymi tekstami ze zbioru. Wystarczy powiedzieć krótko: każdy z nich jest co najmniej dobry, nawet jeśli tytułowa “Głowa...” lekko się zestarzała. Obojętnie jakiego tematu dotyka autor, w tle widać dziesiątki tematów kolejnych, które go fascynują. Nie są to teksty proste, lekkie i przyjemne. Tu należy się nieco wysilić, by dać się wciągnąć w lekturę, lecz jeśli ten proces się uda, momentami nie można wyjść z podziwu nad klasą pisarza. Nie ważne, czy mówi o zagładzie, grach wirtualnych czy podświadomości albo miłości. Zawsze ma do powiedzenia coś niebywale ciekawego, oferując inne spojrzenie na przeróżne kwestie.

Aż się chce więcej. Ciekawe, czy autor pracuje nad czymś nowym? Czy wyda nieco więcej? Jestem za.

Głowa Kasandry, superNOWA 2008, 334 strony

Strona książki na Fantasta.pl
Strona książki na LubimyCzytac.pl