Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Północna droga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Północna droga. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 grudnia 2012

Elżbieta Cherezińska "Północna droga IV. Trzy młode pieśni"

“Trzy młode pieśni” to już czwarta książka, która teoretycznie przedstawia te same wydarzenia. Jednak o ile w poprzednich tomach głównym, centralnym bohaterem była zawsze jedna postać (a zarazem narrator), tym razem historia jest pokazana z perspektywy postaci trzech. Kolejnego pokolenia: Bjorna, Gudrun (dzieci Sigrun) i Ragnara (syna Halderd). Nie zabrakło jednak wszystkich pozostałych, których znamy od dawna, choć niektórzy są wspominani bardzo rzadko (jak chociażby Einar).

Mogłoby się wydawać, że książka ma prawo być nudnawa, bowiem jak też może zaskoczyć wydarzeniami, które przecież znamy? Autorka jednak doskonale wie, co robić, by ta sama historia podobała się kolejny już raz. Z drugiej jednak strony podział na trójkę postaci oraz naprawdę krótkie rozdziały, przedstawiające kolejne dni każdej z nich powoduje, że wkrada się do lektury pewien dyskretny chaos - książka jest jednocześnie tak samo wciągająca, jak poprzednie, ale odrobinę trudniej jest się zaangażować, bo nie bardzo wiadomo kogo sobie wybrać na prowodyra. A całej trójki nie sposób traktować z takim samym uczuciem, przynajmniej ja nie potrafiłem.

Na początku powieści duże wrażenie na mnie zrobił fakt, że każdy z bohaterów ma swój unikalny styl i nawet bez odczytania imienia-nazwy rozdziału wiadomo kto teraz jest narratorem. Niestety później tego elementu brakuje, a ponieważ rozdziały są naprawdę krótkie, często musiałem wracać nieco do tyłu, by uzmysłowić sobie kto teraz mówi: Bjorn czy Ragnar. Gudrun z oczywistych powodów była zrozumiała od razu.

Z kolei wielkim plusem jest, jak już wspomniałem, umiejętność pokazania tych samych wydarzeń jeszcze raz, ale bez znużenia. Wręcz przeciwnie, można odczuwać zaskakująco duże zaangażowanie, gdy doskonale wiemy jak dana sytuacja się zakończy, a jednak pokazanie jej z perspektywy młodych mimo wszystko potrafi wywołać wzruszenie i inne ciekawe emocje.

Co mi się nie podobało? Dwie rzeczy: po pierwsze musiałem włożyć nieco wysiłku, by nie zauważać coraz liczniejszych elementów typu fantasy. Często trzeba było mocno mrużyć oczy, by sobie tłumaczyć pewne zachowania i wydarzenia logicznie, szczególnie mówię tu o opisach berserkerów, kreowaniu watahy młodych wojowników. Dałem radę, nie traktując wszystkiego dosłownie. Jednak w poprzednich tomach mieliśmy do czynienia z powieścią historyczną, co mnie wprawiało w zachwyt. Teraz Autorka jakby zbliża się ku fantasy, co dla mnie jest wielką wadą, sporym uproszczeniem, trochę psuje to klimat poprzednich tomów, które na tle części czwartej wydają się być jeszcze bardziej genialnymi.

Druga sprawa niefajna to oczywiście moment zakończenia lektury. Moment piękny, moment wzniosły, pełen dramatu, braku odpowiedzi na liczne pytania, moment zostawiający czytelnika w tym charakterystycznym stanie zawieszenia, rozmyślania o bohaterach, ich życiu i losach. Moment zwyczajnie okrutny, jak okrutnym jest ukończenie lektury każdej bardzo dobrej powieści :-). Dałbym naprawdę dużo, by powstał jeszcze jeden tom, bo mimo pewnych krytycznych uwag, na jakie sobie pozwoliłem, za bardzo zżyłem się z bohaterami, by teraz ich tak po prostu zostawić. Chciałbym jeszcze.

Północna droga. Trzy młode pieśni
Zysk i S-ka 2012

Strona książki na LubimyCzytać.pl

niedziela, 7 października 2012

Elżbieta Cherezińska "Północna droga III. Pasja według Einara"


“Pasja według Einara” (znowu - lepiej brzmiałoby Saga Einara) to trzecia część cyklu “Północna droga”, w której kolejny już raz oglądamy te same wydarzenia, lecz tym razem z perspektywy Einara - potomka najwyższego kapłana Odyna, który we wczesnym dzieciństwie został oddany chrześcijanom w Anglii, w Yorku. Szczerze mówiąc nie zapamiętałem tego bohatera z poprzednich dwóch tomów jako kogoś godnego poświęcenia mu całej książki; nie polubiłem go, wręcz przeciwnie, uznałem, że jego działalność częściej szkodzi, niż pomaga. I właśnie tu widać klasę Autorki, bowiem wystarczyło otworzyć książkę, by o niechęci zapomnieć i dać się totalnie porwać lekturze.

Tym razem Północ i jej Panowie znajdują się w oddaleniu, bowiem obserwujemy nie zmagania między jarlami i królami, ale zmagania Einara z pamięcią po swoim ojcu, z pamięcią o krainie, gdzie się urodził oraz tym, co jest teraz - przerażającym klasztorze, działającym wedle Reguły świętego Benedykta. A ta - jak ogromna większość przepisów, zwyczajów i tradycji w chrześcijańskim świecie - została odczytana w taki sposób, by młodych zwyczajnie upodlić, upokorzyć, by starzy mieli odrobinę perwersyjnej radości w swoim kompletnie nielogicznym, pustym, nie dającym żadnej radości istnieniu.

Oczywiście jak kościół, to i polityka. Einar szybko staje się jej narzędziem i mamy okazję obejrzeć znowu to wszystko, co pokazała “Ja jestem Halderd”, lecz z drugiej strony. I rzecz jasna całość nabiera zupełnie nowego znaczenia, dzięki czemu Einara, za którym nie przepadałem, wpierw nauczyłem się tolerować, a w końcu dałem się w całości wciągnąć w jego życie - chyba jeszcze smutniejsze i bardziej tragiczne od życia Halderd, bowiem młody chrześcijanin mierzyć się musi nie tylko z najbliższymi, bezpośrednio go tyczącymi sprawami, ale także z ogółem działalności kościoła, który - zupełnie jak dzisiaj - ma tylko jeden cel: władzę i drogę ku niej choćby i po trupach.

Książka nie odstaje jakościowo od poprzednich dwóch - czyta się jednym tchem, nie daje o sobie zapomnieć nawet na chwilę. Jest świetnym podsumowaniem dwóch poprzednich części, wywołuje wszystkie możliwe emocje. A najlepsze w niej jest to, że choć opowiada o tym, co teoretycznie już znamy, i tak bardzo często potrafi czytelnika zaskoczyć.

Pasja według Einara
Elżbieta Cherezińska
Zysk i S-ka 2011
wydanie elektroniczne: 322 strony

Strona książki na LubimyCzytać.pl

sobota, 6 października 2012

Elżbieta Cherezińska "Północna droga II. Ja jestem Halderd"


Podczas lektury pierwszego tomu "Północnej drogi" można było się domyśleć o czym będzie część druga. Jedną z ciekawszych postaci była niejaka Halderd, można by rzec: sąsiadka Sigrun, i to ona jest główną bohaterką książki. W ten sposób widać system, na jakim trylogia się opiera. Nie jest to klasyczny "ciąg dalszy nastąpił", ale ukazanie dokładnie tych samych wydarzeń lecz z perspektywy innej osoby. Brzmi trochę dziwnie, wiem. Można się obawiać, że lektura będzie często nudnawa, wszak wiemy jak skończy się przygoda wielu postaci. A jednak Autorce bez problemu udaje się utrzymać uwagę czytelnika, a nawet wielokrotnie go zaskoczyć.

Halderd to postać równie ciekawa, co Sigrun, a jej życie opisane jest w podobny sposób. Autorka znowu nie daje się zamknąć w ramach typowych dla tego typu opowieści. Halderd to przede wszystkim silna kobieta, która bez wahania rozkazywała wojom, dyskutowała z władcami, z jej zdaniem się liczono. A jednak nie jest to opowieść o silnej czy wyjątkowej kobiecie, ale po prostu o kobiecie, z jej pragnieniem miłości, poszukiwaniem bezpieczeństwa, żonie rozczarowanej mężem, matce płaczącej nad losem swoich dzieci. Kobiecie ukształtowanej przez ciężkie dzieciństwo, które raz na zawsze pokazało jej drogę do przetrwania. Postaci dalekiej od ideału, jakim na jej tle zdawać się może Sigrun, ale też od swojej sąsiadki o wiele silniejszej, mądrzejszej, świadomej problemów otaczającego ją świata, a nawet działającej, by ów świat poprawić.

Jest "Ja jestem Halderd" (Saga Halderd brzmiałoby lepiej) także historią o miłości, podobnie jak tom poprzedni. Tym razem o miłości trudnej, często nieobecnej, co za tym idzie także o samotności i poczuciu, że prócz siebie człowiek nie ma nikogo. To piękny dramat rozgrywający się w trudnych czasach, gdy starzy bogowie muszą odejść i zrobić miejsce dla Białego Chrysta. Świetna książka, niby opowiadająca o tym, co już znamy, a jednak od tomu pierwszego zupełnie inna, choć tak samo dobra.

Ja jestem Halderd
Elżbieta Cherezińska
Zysk i S-ka 2010
wydanie elektroniczne: 380 stron

Strona książki na LubimyCzytać.pl

poniedziałek, 1 października 2012

Elżbieta Cherezińska - "Północna droga I. Saga Sigrun"


"Saga Sigrun" na zawsze zostanie w mojej pamięci, bowiem dzięki tej właśnie powieści poznałem dotychczas kompletnie nieznaną mi Autorkę, której styl pisania mnie totalnie zauroczył. Kolejne cztery Jej książki już czekają w czytniku :-) Jest to powieść historyczna, której akcja rozgrywa się w Norwegii pod koniec pierwszego tysiąclecia po Chrystusie. W otoczeniu postaci historycznych, do których zaliczymy władców kraju, poznamy także córkę jednego z jarlów, późniejszą żonę kolejnego - Sigrun.

Jest ona narratorką powieści i z jej ust dowiemy się jak wyglądało życie w tych ostatnich dla wikingów północy dobrych dniach. Nadciąga chrześcijaństwo, a wraz z nim chaos oraz konieczność zmiany całej swojej tradycji. Nie ma już miejsc, które można łupić, a brak wypraw powoduje waśnie we własnym domu. Kolejni królowie zostają mordowani, zdradzani, często przez własne potomstwo, a Duńczycy tylko czekają na ugięcie karku przez ośmiu jarlów oraz zbieranie od nich danin i trybutów.

Tym, co najbardziej mi się podobało w życiu Sigrun jest jej radość. Nie jest to kolejna książka mówiąca o nieszczęśliwej kobiecie, której ojciec znalazł męża zawierając tym samym polityczny sojusz, i która resztę swojego życia przeżyła w troskach, nieszczęśliwie, szukając nigdy nie zaspokojonej miłości. Właśnie jest na odwrót, choć małżeństwo było politycznie aranżowane, a sama Sigrun nie miała nic do powiedzenia w kwestii wyboru małżonka. Mimo to "Saga Sigrun" jest w takim samym stopniu powieścią historyczną, jak też po prostu książką o wielkiej, wspaniałej miłości między dwojgiem ludzi. Pełnej szczęścia, ale tym bardziej przysparzającej trosk. Gdzie uczucie jest tylko tak duże, jak duże jest zaangażowanie uczestników, chęć rozumienia potrzeb innych oraz wola spełniania ich pragnień.

To bardzo ciekawie napisana książka, która jednocześnie wiele mówi o wypełnionych walką, akcją tamtych czasach, gdzie trup pada co krok a zdrada jest na porządku dziennym, a z drugiej strony tej walki i akcji w zasadzie na pierwszym planie nie ma. Sigrun po kolei spowiada się ze swojego życia, opisując kolejne dni, tygodnie i lata oczekiwania na powrót ukochanego z kolejnych wypraw; mówi o swych pragnieniach i troskach, radościach i smutkach, marzeniach i lękach o to, co przed nią. A całość powstała w taki sposób, że ani przez chwilę czytelnika nie ogarnia uczucie znużenia, i owa kobieca narracja w zupełności wystarcza, by także wielbiciele akcji i mocnych wrażeń poczuli się usatysfakcjonowani. To rewelacyjna lektura, stylem i łatwością przyswojenia dorównująca takim mistrzom powieści historycznej jak Bernard Cornwell, tematem wspaniale wbijająca się w nasze, słowiańskie zainteresowania (jest kilka przyjemnych odnośników do naszych ziem, zresztą wikingowie to prawie jak sąsiedzi... ;). Ponadto "Saga Sigrun" to nie tylko doskonała opowieść, ale także wspaniałe pobudzenie apetytu na więcej, widać bowiem jasno, że temat tu ukazany można przedstawić z różnych stron, ciekawych postaci nie brakuje, i na szczęście w kolejnych tomach ich tajemnice zostaną odkryte.

Północna droga, tom 1. Saga Sigrun
Elżbieta Cherezińska
Zysk i S-ka 2009
wydanie elektroniczne: 364 strony

Strona książki na LubimyCzytać.pl