Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bethesda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bethesda. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 stycznia 2024

Nie tylko czytelnik: Starfield (Bethesda)

W pierwszych chwilach zabawy Starfield oszałamia gracza możliwościami, jakie wydają się przed nim rysować. Oto daję wam Skyrima, ale w kosmosie! - mógłby rzec Todd Howard z akcentem Mela Brooksa, i głodni nowych produkcji w stylu „Bethesda: the Game” byśmy to prawdopodobnie połknęli.

Nawet kontroler kupiłem, ten Starfieldowy, tak bardzo byłem zaangażowany w pierwszych godzinach gry. I warto było, przyciski są nieco cichsze niż w klasycznym, to się przyda i w innych grach. Jednak od pierwszych godzin widać także, że gra wymaga od gracza mocnego mrużenia oczu; to nie jest coś nowego, to kolejna typowa dla tego producenta gra, pytaniem pozostaje, czy starczy zaangażowania gracza na kilkadziesiąt godzin?

Nie starczyło. 

środa, 13 lutego 2019

Nie tylko czytelnik - próba spisania wrażeń ze 130 godzinnej przygody w "The Elder Scrolls V: Skyrim" (Bethesda)



To było moje pierwsze spotkanie ze światem The Elder Scrolls. Owszem, znam historię tych gier, a część zwaną Daggerfall nawet onegdaj odpaliłem na jednym z moich pierwszych PeCetów. Jednak dopiero przy okazji części piątej tak naprawdę poznałem sposób Bethesdy na kreację gry fabularnej – sposób, który jest tak doskonały, że nawet mi – wybrednemu marudzie – zapewnił ponad 130 godzin czystej, niczym nieskrępowanej rozrywki. Doszło nawet do tego, że jeszcze przed ukończeniem głównej linii fabulernej grę… sprzedałem, tylko po to, by natychmiast zakupić wersję „Legendary”, ze wszystkimi dodatkami znajdującymi się na płycie DVD, co jest rozwiązaniem o wiele tańszym, niż zakup DLC online.

Skyrim to północna część kontynentu Tamriel, zamieszkana przez Nordów, dumnych wojowników, ludzi. Jak jednak w każdej z krain geograficznych spotkamy tu przedstawicieli wszystkich ras, także bohater(ka) może należeć do dowolnej z nich. Ja rzecz jasna wybrałem sobie tubylca, Norda, nazwałem go na cześć mojego ulubionego polskiego pisarza fantasy Raladanem i po pierwszej godzinie, podczas której poznawałem sposób rozgrywki wiedziałem, że jest już po mnie.