Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Van Veeteren. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Van Veeteren. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 lutego 2019

Håkan Nesser – „Sprawa Münstera”

Kończąc lekturę poprzedniego tomu sagi o komisarzu Van Veeterenie („Komisarz i cisza„) przyznałem się, że był on jednocześnie pierwszym, w którym postać bohatera polubiłem. Autor jak gdyby zdając sobie z tego sprawę, niemalże złośliwie podjął decyzję o ograniczeniu roli komisarza w cyklu. ;) Interesujące, wciąż wiązać całość z Van Veeterenem jednocześnie odsuwając go od roli uczestnika wydarzeń. Tym samym w „Sprawie Münstera” zaciekawiony czytelnik zostaje sam na sam z innymi policjantami, których inteligencja pozostawia sporo do życzenia.

Pewnie z tego też powodu męczyłem książkę grubo ponad miesiąc. Tym razem mamy do czynienia z historią bardzo prostą, może nawet prostacką, co jednak w przypadku pana Nessera wcale nie musi być wadą. Facet doskonale wie, jak zadbać o czytelnika, a jego banalne fabuły z reguły są polem do popisu dla opisywania bohaterów i codziennych dramatów, jakie przytrafiają się każdemu z nas. Jednakże w „Sprawie Münstera” czegoś wyraźnie zabrakło, bowiem nieskomplikowana i dość przewidywalna sprawa kryminalna nie kryje żadnego drugiego dna, życie osobiste komisarza Münstera i jego koleżanki o nazwisko Moreno jest mało ciekawe, i przez całą długość trwania powieści czekamy aż wreszcie pojawi się Van Veeteren.

Brutalna prawda brzmi następująco: gdyby to nie była książka podpisana nazwiskiem Nesser, zwyczajnie bym ją olał, kompletnie nie zainteresowany ani przyczynami zbrodni, ani procesem jej wyjaśniania, jeszcze mniej skutkami. Tu jednak do ostatnich chwil miałem nadzieję na coś, co nagrodzi mój trud (bo lektura naprawdę była trudem, chyba z pięć innych książek przeczytałem w trakcie), jednak nie doczekałem się. W czytniku mam kolejną część serii, „Karambol”, chyba jednak nie zabiorę się z nią zbyt szybko, zawiodłem się, teraz strzelam focha.

Münsters fall
Czarna Owca 2014

sobota, 9 lutego 2019

Håkan Nesser – „Komisarz i cisza”

Kolejna książka opowiadająca o śledztwach komisarza Van Veeterena jest jednocześnie pierwszą, w której postać tę wreszcie polubiłem. Na tle Barbarottiego, innego bohatera tego twórcy Van Veeteren zawsze był jakiś taki… nijaki. No ale dzięki powieści “Komisarz i cisza” wreszcie zrozumiałem, że to nie tyle nijakość, co cały zespół cech, które czynią człowieka zmęczonym, śmiertelnie zmęczonym otaczającym go światem, bezsensem istnienia, brakiem celowości nie tylko w życiu policjanta, ale w życiu w ogóle. Komisarz z perspektywy swoich pięćdziesięciu paru lat już nie potrafi oszukiwać nawet samego siebie; spoglądając wokół na codzienne ludzkie zachowania, motywy kierujące bliźnimi oraz ciągłą, rosnącą w postępie geometrycznym głupotę, biorącą w posiadanie coraz większy odsetek przedstawicieli kolejnych pokoleń powoli się poddaje.

Nie bez znaczenia jest także śledztwo, w którym bierze udział niejako gościnnie. Dwie dziewczynki zostały wpierw zgwałcone, a następnie zamordowane. Obie spędzały czas na swego rodzaju obozie, organizowanym przez przywódcę sekty, do której należą rodzice dziewczynek. Genialny początek, prawda? Samo życie; gdy myślisz, że widziałeś już wszystko, wtedy religia całą mądrość świata obróci wniwecz.

Oczywiście Håkan Nesser to nie jest pisarz, który pozwoli biec wydarzeniom w sposób oczywisty (czytaj: fajerwerki i Wielki Huk). Nie. Ten człowiek jest mistrzem kreowania sytuacji absolutnie zwyczajnych, stąd podobnie jak w większości jego kryminałów zagadka nie będzie wzięta z kosmosu, ani przegięta do granic możliwości. Co paradoksalnie powoduje tym większe zaskoczenie przy końcu lektury. Jednak od samego śledztwa o wiele większe znaczenie ma przede wszystkim komisarz oraz ludzie, których spotka. Warto też dodać, że wreszcie widać, iż Van Veeteren nie jest jedynym policjantem w okolicy. Swoje pięć minut dostało także kilkoro innych, a co jeden, to ma bardziej interesujące spostrzeżenia dotyczące swego otoczenia.

Jak zwykle depresyjnie, jak zwykle realistycznie, ani przez chwilę nie pozwalając sobie na żenujący optymizm. Oto cały Håkan Nesser w świetnej formie, polecam wszystkim którzy lubią trochę poważniejsze kryminały i problemy, a sam z zadowoleniem poddaję się emocji dotychczas przy Van Veeterenie nieobecnej – niecierpliwie czekam na kolejną książkę.

Kommissarien och tystnaden
Czarna Owca 2013

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Håkan Nesser - "Kobieta ze znamieniem"

Od dawna gdzie tylko mam okazję opowiadam jakie to fajne książki pisze Håkan Nesser. Uczciwie przy tym dodaję, że jednak seria o inspektorze Barbarottim jest sporo ciekawsza niż starsze książki o komisarzu Van Veeterenie. Kolejnym tom przygód tego ostatniego utwierdza mnie w moim przekonaniu. Książka jest na pewno inna od większości kryminałów, ale “tego czegoś”, co było obecne w praktycznie każdej z pięciu części serii o Barbarottim tu jednak nie ma.

Håkan Nesser zawsze ma do pokazania ciekawy dramat. I dramat prawdziwy, opisany wpierw oszczędnie, powoli rozbudowywany, by w końcu uderzyć i wywołać u czytelnika prawdziwą depresję. Realizm to mocna strona tego pisarza, plus talent do przedstawiania brutalnego świata tak, że nikt nie ma wątpliwości - tak właśnie świat wygląda. Przy czym Nesser nie jest nachalny ani egzaltowany, nie napawa się własną wizją, co tym lepszy daje efekt.

W przypadku serii o Van Veeterenie pisarz jednak trochę za bardzo zaniedbuje swoich bohaterów. Kryminał bez ciekawej postaci to kryminał słaby. O ile sprawca zamieszania w “Kobiecie ze znamieniem” jest niezwykle interesujący, to niestety sam Van Veeteren i jego koledzy to znacznie bardziej tło, niż mocno nakreślone postaci. To już bodajże czwarta książka z serii, a my wciąż nie wiemy jak wyglądało jego małżeństwo, dlaczego doszło do rozwodu, z jakiego powodu jego syn (syn komisarza policji!) spędził tyle czasu w więzieniu. A ja bym chciał wiedzieć, nie wystarcza mi przedstawienie bohatera jako dość twardego, wielce marudnego, bywającego utrapieniem dla współpracowników plus niestety zaledwie średnio uzdolnionego policjanta.

Smutna prawda w przypadku “Kobiety ze znamieniem” wygląda tak, że gdyby to był pisarz mi nieznany, to prawdopodobnie straciłbym zaangażowanie w lekturę. Po ponad połowie uświadomiłem sobie, że książka idzie mi tak wolno właśnie dlatego, że bywa zwyczajnie… nudna. Tylko magia nazwiska powodowała, że brnąłem dalej, doskonale wiedząc, że nawet jeśli treść jest nudnawa to wyjaśnienie z ostatnich stron powieści będzie bardziej niż zadowalające. No i było.

Kvinna med födelsemärke
Czarna Owca 2013

czwartek, 18 kwietnia 2013

Håkan Nesser - "Powrót"

Po lekturze kolejnego, trzeciego już tomu kryminalnych historii z komisarzem Van Veeterenem w roli głównej mam dokładnie takie same wrażenia, jak po pierwszych dwóch. Zdecydowanie opowieść nie dorasta do pięt tym przedstawionym w czterech tomach prezentujących innego policjanta, Gunnara Barbarottiego (przy okazji: wiecie, że zapowiedziano piątym tom? Super, nie?:-). Jednak mimo to jest to kryminał dobry, sprawnie napisany, pokazujący nie tylko naprawdę ciekawą historię, to jeszcze równie interesującego bohatera.

Tym razem śledztwo dotyczy odnalezionych zwłok mężczyzny, pozbawionych głowy, stóp i dłoni. Okazuje się, że prawdopodobnie jest to człowiek dwukrotnie skazany na dwanaście lat więzienia za morderstwo, który niedawno opuścił więzienie. Jak to u Håkana Nessera tajemnica zdaje się nieco bardziej skomplikowana, niż z początku by się zdawało, a śledztwo jest bardziej wynikiem wewnętrznego poczucia sprawiedliwości policjantów, niż koniecznością z punktu widzenia prawa.

Narzekałem troszkę, że o Van Veeterenie autor pisze niewiele, w sensie o jego przeszłości. Wiemy, że był żonaty i że rozstanie z małżonką uważa za jeden z lepszych i mądrzejszych kroków, jakie w życiu wykonał. Wiemy, że ma dwójkę dorosłych dzieci, a jego syn siedzi w więzieniu. Niestety w “Powrocie” znowu nie dowiemy się niczego konkretnego, jednak i tak nie jest źle. Van Veeteren połowę opowieści spędza w szpitalu, poddawany jest operacji usunięcia nowotworu z jelita. Jest to doskonała okazja do obejrzenia sobie policjanta nieco dokładniej, nawet bez szczegółowych informacji o jego przeszłości i tak prawda o komisarzu zostaje nieco bardziej obnażona.

Mimo, że jak już pisałem, do sagi o Gunnarze Barbarottim książce dość daleko, “Powrót” i tak jest dobrym kryminałem, z ciekawymi bohaterami oraz interesująco przedstawioną pracą policji ze stosunkowo niedużej mieściny. Z całą pewnością kolejne historie o komisarzu Van Veeterenie także trafią do mojego czytnika.

Återkomsten
Czarna Owca 2013

wtorek, 4 grudnia 2012

Håkan Nesser - "Punkt Borkmanna"

Druga wydana w Polsce książka o przygodach inspektora Van Veeterna jest bardzo podobna do poprzedniej - “Nieszczelnej sieci”. Z jednej strony jest to, co u Nessera tak lubię: dość depresyjny klimat, bardzo częste uczucie bezcelowości nie tylko pracy w policji, ale także w ogóle istnienia oraz całkiem sporo interesujących, pełnych zniechęcenia, ale jednocześnie zaangażowanych (ktoś w końcu musi robić, by inni mogli się opierniczać) dialogów. Z drugiej strony - są i elementy bardzo przeszkadzające.

Problemem jest pokazana tu historia. Jak na XXI wiek jest dość prosta, jednak myślę, że w 1994 roku, gdy powieść się ukazała, sposób jej przedstawienia był wystarczający. I jak to u Nessera sam kryminał nie jest treścią główną opowieści, jest kilka mocno rozbudowanych wątków. Tu przede wszystkim oglądamy kolegę Van Veeterena coraz mocniej zaangażowanego z lokalną policjantką.

Wadą książki jest znowu sam komisarz. Bardzo by się chciało wiedzieć dlaczego jest taki, jaki jest, co spowodowało u niego ten typ podejścia do życia. Wiemy, że jego syn siedzi w więzieniu. W tej książce nawet się z nim spotkał, ale czytelnik już tego nie oglądał. Brakuje informacji o Van Veeterenie, który jest postacią ciekawą wśród nieco mniej interesujących. Na szczęście na tle innych pisarzy Nesser i tak się wyróżnia, zatem uprzedzając, że do tetralogii o inspektorze Barbarottim powieści daleko donoszę, że “Punkt Borkmanna” daje się czytać całkiem znośnie.

Tytuł oryginału: Borkmanns punkt
Wydawnictwo: Czarna Owca

Strona książki na LubimyCzytać.pl

piątek, 17 sierpnia 2012

Håkan Nesser - "Nieszczelna sieć"


“Nieszczelna sieć” to dopiero druga powieść Håkana Nessera, napisana w 1993 roku. Jest inna od późniejszych, opowiadających o inspektorze Barbarottim, jednak od razu widać, że ten pisarz ma swoje podejście do kreacji kryminału, które potem zaowocowało tym wspaniałym, depresyjnym podejściem do rzeczywistości, jakie znamy dzięki czterem powieściom rozgrywającym się w Szwecji.

Trochę szkoda, że autor zdecydował się umieścić akcję w bliżej nieokreślonym kraju. Bo nie wiadomo gdzie jesteśmy, co ma znaczenie, głównie w momencie pościgu za “tym złym” oraz ogólnej orientacji w terenie. Nazwy miast nic nie mówią, a szybkie spojrzenie do internetu w celu rozjaśnienia sytuacji mówi, że prawdopodobnie akcja dzieje się gdzieś w krajach Beneluksu. Pierdoła, ale gdyby to była konkretnie Szwecja, Norwegia czy Dania byłoby wygodniej, lżej.

Podobnie jak w tetralogii Barbarottiego, tu także mamy bardzo ciekawego bohatera - oczywiście nie policjanta, ale kogoś w rodzaju ofiary. Jednak Nesser nie popisuje się tymi umiejętnościami, co w późniejszych książkach i nie dałem rady wsiąknąć maksymalnie w lekturę, jakby Autor dopiero się uczył tworzenia specyficznego nastroju, który tak uwielbiam w jego późniejszych powieściach.

Sam policjant natomiast nie przykuwa uwagi, podobnie zresztą jak Barbarotti. Ot, robi swoje, ma wady i zalety, ale o jego życiu dowiemy się tylko szczegółów, nic konkretnego. Natomiast podejście do życia i swojej pracy ma genialne: “Po co być zdołowanym ogrodnikiem albo kierowcą autobusu, jeśli można być zdołowanym inspektorem policji?”.

Lektura, jak już wspomniałem, nie dała rady mnie tak zaabsorbować, jak wspaniały “Człowiek bez psa” lub “Drugie życia pana Roosa”, jednak stoi na przyzwoitym poziomie. A sama zagadka także skonstruowana jest zmyślnie, Autorowi doskonale udaje się robić uniki przed dociekliwością czytelnika i według mnie z ostatecznej konfrontacji wychodzi zwycięsko. Ponadto puszcza oko do czytelników, wkładając w usta bohatera słowa o przyrównywaniu życia do scenariusza filmowego lub książki, tym samym tłumacząc dlaczego tak niewiele tłumaczy - właśnie z szacunku dla inteligencji odbiorcy. Ostatecznie mimo że sama historia okazuje się być dość przeciętną, jej wykonanie mieści się w optymalnych granicach: nie jest banalna, ale także nie jest zbytnio przekombinowana. Także książkę oczywiście polecam, jednakże szczerze powiem, że po cichu liczę na to, że kolejne przygody inspektora Van Veeterena będą nieco bardziej przypominały te z serii o inspektorze Barbarottim - one bowiem potrafiły zwalić z nóg, podczas gdy Van Veeteren w tej odsłonie jest zaledwie zadowalający.

Det grovmaskiga nätet
Håkan Nesser
Wydawnictwo Czarna Owca 2012
wydanie elektroniczne: 234 strony

Strona książki na LubimyCzytać.pl