Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Juliusz Cezar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Juliusz Cezar. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 marca 2019

Pablos gracz: Ubisoft nie kłamał, Assassin’s Creed: Origins faktycznie oferuje spore zmiany, apokalipsa jest coraz bliżej

Nigdy nie uważałem się za jakiegoś super wielkiego fana serii Assassin’s Creed. Choć jak o tym myślę, to wychodzi mi, że grałem (w sensie: skończyłem) wszystkie części serii, w tym Rogue i Liberation HD, które początkowo mi jakoś umknęły. Jednak sam nie wiem, czy bardziej nie chodziło mi o otwarte światy i relaks – seria wszak jest świetna dla stosowania zjawiska zwanego „grową turystyką”. Karaiby, młoda Ameryka, Paryż z okresu rewolucji, nie wspominając już o renesansowym Rzymie, Wenecji czy Konstantynopolu. A sam konflikt zabójców z Zakonem Templariuszy mi raczej zwisał, z wyjątkiem części Rogue – bowiem od samego początku mojej przygody z cyklem naiwna i ślepa wiara asasynów do mnie średnio docierała, natomiast wcielenie się w zdrajcę i przyszłego Templariusza, to co innego. Tu mi naprawdę zależało.

Od jakichś trzech lat schemat był ten sam: wcale nie planowałem zakupu nowej części, i jakoś zawsze najdalej po paru tygodniach od premiery już grałem. Po świetnej grze pirackiej (ale nudnym i monotonnym asasynie) z czwartej części przeszedłem do Unity, bardzo mnie bolała ogólna jakość gry, ale wspomniane Rogue mi humor poprawiło. Niestety dałem się namówić na Syndicate, tym razem czując tak wielki żal, że już zdecydowanie byłem przeciw serii. I tak wytrzymałem o wiele dłużej od innych graczy.

A jednak znowu dałem się przekonać. I niech Skarabeuszowi będą dzięki, tym razem UbiSoft dostarczył, i to jak bardzo dostarczył!