Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Charlotte Link. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Charlotte Link. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 lutego 2019

Myślałem, że Charlotte Link jest świetna w te klocki. Ale to było „Złudzenie”

Wrażenia płynące ze “Złudzenia” są bardzo nieprzyjemne. W pierwszej chwili jest dość niewiarogodne, jak pisarka odpowiedzialna za tak dobre powieści jak “Ciernista róża” oraz “Dom sióstr” potrafiła napisać coś nie dość, że tak banalnie prostego, to jeszcze zepsuć tak wiele w tej już słabej opowieści.

“Złudzenie” to kryminał z elementami thrillera, w którym trudno wskazać co jest najsłabszym elementem. Zbyt duża ilość postaci, potem porzuconych i wydobytych przy końcówce tylko po to, by jakoś usprawiedliwić ich istnienie? A może jednak potwornie kiepska kreacja mordercy, plus uświadomienie czytelnika co do jego tożsamości w połowie książki? Słowo daję: gdy autorka przyznała, że mordercą jest postać, którą czytelnik i tak podejrzewa, głęboko wierzyłem, że na końcu czeka nas ogromna niespodzianka. Ci wszyscy bohaterowie przecież MUSZĄ w jakiś logiczny, interesujący sposób złączyć swoje losy, a kwestia morderstw NA PEWNO będzie o wiele bardziej ekscytująca, niż dowiadujemy się w połowie powieści.

Jak mawiali w filmie: bolesna pomyłka. Otóż nie, Charlotte Link naprawdę nie miała pomysłu i ciągnęła tę historię z jakiegoś powodu, nie wiem jakiego, ale na pewno nie ku uciesze czytelnika i dla dobra opowiadanej historii. Choć początek zapowiada coś niezłego, typowego dla tej pisarki, książka jest bublem, z którego nawet debiutant miałby problem się wytłumaczyć. Odradzam zdecydowanie, jeśli ktoś jest ciekawy prozy tej niemieckiej autorki, niech sięgnie po jedną z wyżej wymienionych powieści – świetnych. O tej lepiej zapomnieć raz na zawsze.

Die Täuschung
Sonia Draga 2016

piątek, 22 lutego 2019

Charlotte Link – „Wielbiciel”

Charlotte Link poznałem jako autorkę doskonałych powieści, kiedyś takie nazywało się po prostu: obyczajowymi. Owszem, gdzieś w tle kryła się intryga mająca coś wspólnego z gatunkiem kryminału, jednak były to dodatki uatrakcyjniające i tak już interesującą opowieść. „Wielbiciel” natomiast jest niczym innym, jak kryminałem, ze sporym dodatkiem thrillera. I choć według mnie „Ciernistej róży” czy „Domowi sióstr” nie dorównuje, to wciąż pozostaje lekturą z bardzo wysokiej półki, mocno czytelnika angażującą.

Błyskawicznie okazuje się, że Charlotte Link świetnie daje sobie radę przy kreacji dreszczowca. Autorka poszła drogą, którą twórcy rzadko się posługują, wymaga ona bowiem większych niż tylko rzemieślnicze umiejętności: otóż historia została skonstruowana w taki sposób, że my, czytelnicy, wiemy od samego początku kto jest „tym złym”. Ledwo poznamy osoby dramatu, i od razu dostrzegamy niebezpieczeństwo, o wiele szybciej, niż postaci, które znajdą się w dramatycznym położeniu. „Wielbiciel” opowiada o mężczyźnie, który w łatwy sposób rozkochuje w sobie kobiety, a potem pragnie je totalnie kontrolować. Sytuacja rozwija się w sposób przewidywalny, jednak powieść nie jest przez to słaba – autorka potrafiła nakreślić postaci bohaterów w taki sposób, że mimo, iż wiemy, czego oczekiwać i tak z zapartym tchem czekamy na tąpnięcie, na ten moment, gdy wszystko się posypie.

„Wielbiciel” wzbudza w czytelniku interesujące emocje. W pierwszej kolejności irytację, że bohaterka tak łatwo daje się omotać. Potem zrozumienie, że w swojej aktualnej sytuacji jest idealną ofiarą, zły los czyha na takie właśnie, pokrzywdzone osoby. Obserwacja jak Leona się przeobraża także jest interesującym doświadczeniem, Charlotte Link świetnie rozumie psychikę kobiet nagle porzuconych, którym z dnia na dzień zmienia się całe życie, które muszą ponownie przemyśleć praktycznie wszystko, co czeka je w przyszłości. Z drugiej strony jest jej prześladowca – i z jednej strony czytelnik nienawidzi go nienawiścią czystą, pierwotną – ale z drugiej mu współczuje i widzi w nim ofiarę losu. Wszak to człowiek chory, i choć jest świadom tego, co robi, wiemy, że nie jest pozbawiony uczuć – odwrotnie, ma ich zbyt wiele, a w głowie panuje zbyt duży bałagan. Ma talent kobieta, kolejny raz to widać wyraźnie, Charlotte Link wie, co chce przekazać i potrafi to zrobić, potrafi czytelnika przekonać do swojej wizji.

Nie zabrakło także przyjemnych dodatków. Choć sprawa natrętnego wielbiciela jest na pierwszym miejscu, w tle widać naprawdę ciekawe sytuacje. Poznajemy emocje, jakie targają osobą opiekującą się umierającym na raka, wymagającym stałej opieki rodzicem; i nie są to bynajmniej emocje skupione wokół smutku. Obok widać dramat małżeństwa wychowującego ciężko upośledzoną córkę, związek stopniowo się rozpada ze względu na ofiary ponoszone na każdym kroku. Najciekawsza jest jednak zmiana w samej bohaterce, od kobiety spełnionej, przez porzuconą ofiarę, do pogodzonej z losem, zdecydowanej podjąć walkę, silnej dzięki zmęczeniu strachem. Szkoda tylko, że – znowu, podobnie jak znanych mi już powieściach tej autorki! – gdy sytuacja się klaruje, następuje koniec książki, podczas gdy czytelnik umiera z ciekawości jak będzie wyglądało nowe życie wszystkich zaangażowanych postaci, z których każda po tym dramacie musi znacznie zmienić swoją przyszłość. No, ale to już sobie trzeba wyobrazić samemu.

Der Verehrer
Sonia Draga 2013

Charlotte Link – „Dom sióstr”

„Dom sióstr”, zupełnie jak „Ciernista róża” okazuje się być czymś znacznie większym, niż po prostu kryminałem. Jest to powieść, która zajmuje się interesującym tematem, jakim są zmiany w społeczeństwie w Wielkiej Brytanii, zmiany z początku XX wieku. Obserwujemy poczynania Frances Gray, starszej córki nieszczególnie bogatego właściciela ziemskiego, która niespecjalnie pragnie małżeństwa, nie jest zainteresowana zamianą ciepłego domu ojca na równie ciepły dom męża. Chciałaby coś więcej, może się uczyć? Życie przecież musi oferować coś innego, niż tylko możliwość prowadzenia domu, rodzenia dzieci i okazyjnego bywania w towarzystwie?

A żeby było ciekawiej, Charlotte Link opowiada historię Frances w formie zapisków samej bohaterki, pisanych jednak z perspektywy trzeciej osoby. Poznajemy wydarzenia razem z inną kobietą – Barbarą, w roku 1996, kiedy to Barbara natrafia na owe zapiski, skrzętnie przez Frances ukryte przed szesnastu laty, na chwilę przed śmiercią. Barbara ma swoje problemy, do „domu sióstr” przybyła na Boże Narodzenie z mężem, pragnąc naprawić swoje puste małżeństwo. Mamy więc dwie równorzędne opowieści, których łącznikiem staje się kolejna kobieta – Laura, dziś siedemdziesięcioletnia. Właśnie ona wynajęła dom Barbarze, ona także jest jedną z ważniejszych postaci w zapiskach sprzed lat.

Oczywiście daniem głównym jest los młodej Frances. Dziewczyna od dziecka chce czegoś więcej, dziwi się, że kobiety nie mogą iść na studia, że nie mogą głosować. Zamiast przyjąć propozycję małżeństwa od mężczyzny, którego wie, że kocha, Frances rusza do Londynu. I to, co tam poznamy to nic, jak tylko sama Historia. Mezalianse, protesty sufrażystek, więzienia, głodówki, zmuszanie do jedzenia, twardy sprzeciw mężczyzn, słabość samotnej kobiety, aż wreszcie pierwsza wojna światowa i jej tragiczne skutki, następnie druga wojna światowa, totalnie zmieniające się społeczeństwo, kompletnie inny świat niż ten, do którego od tylu lat Brytyjczycy byli przyzwyczajeni… Charlotte Link opowiada w taki sposób, że nie sposób się oderwać, i tak sobie myślę, że jeśli czytelnik przypadkowo jest fanem serialu Downton Abbey, to już w ogóle wypada mi go ostrzec, by nie sięgał po powieść przed ważnym dniem, egzaminem, wyjazdem czy coś, bo nie będzie drugiego dnia wypoczęty odpowiednio, „Dom sióstr” jest tak dobry i tak samo wciąga, jak telewizyjna opowieść o rodzinach Crawleyów i Granthamów.

I zupełnie tak, jak w „Ciernistej róży”, dopiero na sam koniec powieści, gdy dotrzemy do końca wydarzeń z dziennika Frances mamy do czynienia z czymś na kształt kryminału. Końcówka jest pełna napięcia i emocji… i jest zarazem jedynym momentem powieści, gdzie pojawia się skaza. Ostatnie akapity są zbyt krótkie, zbyt lakoniczne, i podczas gdy czytelnik zaspokojony w pełni zrozumieniem historii Frances zaczyna usychać z ciekawości co dalej będzie z Laurą, Barbarą i jej mężem nagle okazuje się, że nie, nic więcej nie będzie. I to chyba jest talent pisarki właśnie, podczas lektury „Ciernistej róży” też na koniec zabawy chciałem więcej, chciałem by jeszcze trwała, uznałem, że co nieco można by dopowiedzieć. Niestety, koniec jest ostateczny, i jedyne co mi pozostaje to spojrzeć do swojej biblioteki ebooków, gdzie czeka jeszcze z sześć książek tej autorki. Uff, na szczęście. :)

Das Haus der Schwestern
Sonia Draga 2013

Charlotte Link – „Ciernista róża”

„Ciernista róża” to historia rozgrywająca się pięćdziesiąt lat po zakończeniu drugiej wojny światowej. Akcja toczy się na jednej z wysp leżących na kanale La Manche, bardzo ciekawym miejscu, szczególnie w kontekście wojny. Wyspy należały formalnie do Wielkiej Brytanii, jednakże niemieccy naziści przejęli nad nimi kontrolę, jednocześnie przegrywając bitwę o resztę kraju. Wojna dla okupanta toczyła się coraz gorzej, wyspy jednak są tak mało znaczące, że nawet gdy alianci rozpoczęli ofensywę, gdy wyzwolona została Francja, gdy wojska zbliżały się do Berlina – na wyspach wciąż panowali Niemcy.

Bohaterkami powieści są dwie bardzo wiekowe panie zamieszkujące wspólnie spory dom. Beatrice jest właścicielką posesji, w chwili wybuchu wojny miała 11 lat, w wyniku pecha pozostała sama w domu, gdy rodzice uciekli do Londynu. Helen tymczasem, o dziesięć lat starsza, była żoną oficera niemieckiego, który zaanektował domostwo na czas okupacji wyspy. Prawda, że to ciekawe? Jak doszło do sytuacji, w której pięćdziesiąt lat po wojnie mieszkają razem osoby, które raczej powinny do siebie czuć niechęć, może nawet nienawiść?

Charlotte Link oddała nam bardzo dobrze wykreowanych bohaterów. Szybko po poznaniu podstawowej historii domostwa oraz wiekowych pań na scenę wkraczają następne postaci. Syn Beatrice – Alan – uznany prawnik, pracujący w Londynie, popadający w coraz większy alkoholizm z powodu Mai – młodziutkiej dziewczyny, wodzącej go za nos, której niefrasobliwość przy kontaktach z płcią przeciwną to już chyba nie zwykła beztroska, ale choroba. Dalej mamy Kevina, geja, który nie potrafi zapanować nad własnymi finansami oraz Karin – Niemkę, która stłamszona przez męża nie potrafi przeżyć dnia bez co najmniej kilku tabletek mających zapobiec atakom paniki. Cała ta grupa przedstawiona jest z imponującą dbałością o szczegóły, z pietyzmem wręcz, a autorka z zaangażowaniem przedstawia czytenikowi konsekwencje, jakie czekają na ludzi pragnących podejmować zbyt proste wybory oraz nagrody, które czekają na odważnych, pragnących coś zmienić.

Dzięki listom i rozmowom między Beatrice i Karin dowiadujemy się coraz więcej ciekawych rzeczy z przeszłości właścicielki domu. Jak doszło do sytuacji, że została sama? Dlaczego nazistowski oficer postanowił ją w domu zatrzymać, niemalże wychowywać? Jak wyglądała wojna w miejscu tak odciętym od świata i tak dla świata nieznaczącym? Od lektury nie można się oderwać, opowieść tu przedstawiona to nie po prostu kryminał (którym zresztą tak naprawdę książka staje się gdzieć dopiero po 70% lektury), ale powieść prawie że psychologiczna. Przy czym dodatkowym smaczkiem jest narodowość autorki – Charlotte Link to Niemka, co dla niektórych czytelników będzie miało znaczenie szczególne gdy mówi się o wojnach światowych (dla mnie ma duże).

Moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Link było bardzo udane. Tearz zaczynam polowanie na promocje obejmujące inne tytuły, a polecając książkę dodam na koniec, że autorka ma jeszcze jeden talent warty podkreślenia. Otóż książka tak mocno oddziałuje na czytelnika, że nie sposób o bohaterach ot tak, po prostu zapomnieć. Chciałoby się wiedzieć więcej, co potoczyło się z bohaterami dalej, jak ułożyły się ich losy. Nie w sensie zagadki kryminalnej, ale totalnie poza nią właśnie. Tak wiele postaw i problemów, ciekawość czy się udało je pokonać, czy przyszłość coś zmieniła? Czy się udało wybrnąć, czy jednak natura ludzka okaże się słabsza? Tak, „Ciernista róża” bardzo angażuje, przy odrobinie empatii można o bohaterach rozmyślać jeszcze wiele wieczorów po ukończeniu lektury.

Die Rosenzüchterin
Sonia Draga 2014