Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lee Child. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lee Child. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 marca 2024

Lee Child - Jack Reacher: "Echo w płomieniach"

Kolejny Jack Reacher i kolejne miłe spędzenie kilku godzin. Tym razem gdzieś w Teksasie Reacher łapie stopa, a tam drobna amerykanka o latynoskich korzeniach namawia go, by sprzątnął jej złego, okrutnego męża. No tylko Reacherowi mogła się przytrafić taka taryfa.

Lee Child wie jak pisać, jest idealnym przykładem twórcy, który posiadł wiedzę o tworzeniu popularnych czytadeł. To lektura dla tych, którzy chcą sobie odpocząć pomiędzy kawałkami oferującymi wyższy poziom. Zapomnieć o świecie, wczuć się w rolę Reachera, który nie dość, że wyglądem i fizycznymi możliwościami zawstydza Arnolda i jest żywym spełnieniem wszelkich chłopięcych snów o przyszłości, to jeszcze nawet jak nie szuka seksu, to ten znajduje jego.

A jak szuka, to akurat ma pecha. Urwis z tego Lee Childa.

Echo Burning
Albatros 2019

poniedziałek, 25 marca 2024

Lee Child - Jack Reacher: "Podejrzany"

Minęło kilka lat odkąd zakończyłem przygodę z Jackiem Reacherem, a do powrotu skłonił mnie serial od Amazona. Otóż okazał się być naprawdę niezły, obejrzałem oba sezony hurtem, i nakręcony postanowiłem wrócić do lektury.

Oczywiście, że nie pamiętam już o co chodzi z tym, że Reacher ma dziewczynę. Ale nie szkodzi, autor pisze tak, że ważny jest fakt, a nie jego przyczyny. Tym razem nasz bohater zostaje „zdjęty” przez służby, bowiem według profilerki z FBI pasuje jako morderca kobiet-wojskowych, które wcześniej miały przykre doświadczenia w relacji wojsko a ich płeć.

Książka jest niezła, bohater fajny, przegadywanie się z FBI pozwala się uśmiechnąć tu i ówdzie, a jedyną wadą poza specyficznym klimatem (ach, ten Reacher) jest jej długość. „Podejrzany” zdecydowanie nie musiał mieć aż tylu stron. Ale Lee Child widać lubi gadać, cóż poradzić. Sytuację ratuje fakt, że tym razem pomysł na fabułę jest doprawdy ciekawy, i opowieść nie ma już aż tylu rozwiązań, których czytelnik się spodziewa.

The Visitor
Albatros 2019

sobota, 9 lutego 2019

Lee Child – „Wróg bez twarzy”

Podczas lektury dwóch poprzednich książek opowiadających o Jacku Reacherze miałem wrażenie, że autor z czasem zacznie kreować coś więcej, niż tylko samą akcję. W pierwszej części mieliśmy interesujący motyw z fałszerstwem pieniędzy na gigantyczną skalę, w drugiej nie mniej ciekawych “lokalnych patriotów” z głębokiego amerykańskiego zadupia. Niestety dalsze losy stuprocentowego amerykańskiego twardziela pokazują, że moje wrażenie było niewłaściwe. Jest dokładnie na odwrót – interesujących motywów brak, akcja na pierwszym miejscu.

Autor dodał dwa do dwóch i wyszło mu, że trzecia książka powinna nieco zmienić życie bohatera, póki są tacy, którzy interesują się jego życiem. Stąd robi się nieco nostalgicznie, w tej całej akcji – mamy i pogrzeby, i odzyskanie dawno utraconej miłości, a nawet próbę zatrzymania Reachera na dłużej w jakimś miejscu, zmiany jego nawyków, próbę spojrzenia w przyszłość. I to jest jak najbardziej ok.

Nieco mniej ok jest pomysł na historię, będący zlepkiem tak kompletnie odjechanych zbiegów okoliczności, że jeśli ktoś myśli, że w sensacji widział już wszystko, niech rzuci okiem na “Wroga bez twarzy”. I dopiero wtedy będzie mógł powiedzieć, że widział już wszystko :-) Ja się jednak pytam: czy ma to jakiekolwiek znaczenie? Dla lektury? No to także odpowiem: nie ma totalnie żadnego, bo książkę tak samo jak dwie poprzednie po prostu się połyka w całości nie rozmyślając zbyt wiele podczas zabawy. A najśmieszniejsze jest to, że im bliżej końca, tym większe przekonanie, że teraz od Jacka Reachera robimy sobie przerwę… i od razu po zamknięciu książki/usunięciu jej z czytnika sięgamy po kolejną. Został z tą kobietą? A długo wytrzymał? Takie pytanie nie mogą pozostać bez odpowiedzi… ;-)

Tripwire
Albatros 2013

Lee Child – „Uprowadzony”

Obawiam się, że druga książka Lee Childa nie przynosi jednoznacznej odpowiedzi na pytanie: czy pisarz ten będzie dobry, czy zaledwie przeciętny? Bowiem zupełnie tak, jak w pierwszej mamy tu zarówno momenty interesujące, widać kilka pomysłów, a obok tego klasyczną dla amerykańskiej powieści sensacyjnej prostotę i dziwne zbiegi okoliczności spod znaku twórców takich jak Alex Kava czy Tess Gerritsen.

Tym razem poważnym problemem okazuje się być klasyczna dla Środkowego Zachodu Stanów Zjednocznonych Ameryki Północnej niechęć do własnego państwa. Mamy tu grupę prostych ludzi, którymi niczym w sekcie zawładnął jeden charyzmatyczny przedstawiciel skrajnej prawicy. Ameryka to taki kraj, gdzie naprawdę wiele rzeczy jest możliwych, szczególnie w miejscach, które rząd interesują mniej niż największe i najbogatsze rejony kraju. Stąd pomysł na separację i powołanie nowego kraju, pozbawionego elementu czarnego, żółtego, brązowego i rzecz jasna żydowskiego uważam za trafiony a nawet aktualny. Niestety.

Obok tego mamy nieco mniej udane pomysły. Ot chociażby agentka FBI, która zostaje porwana. Dlaczego ona została wybrana jako ofiara? Ech, to już było ze sto razy… Tak samo obecność w całej akcji znanego nam twardziela – Jacka Reachera. Chciałoby się nieco bardziej skomplikowanego wytłumaczenia, bo taki banał, jaki serwuje nam Lee Child to scena wyjęta z jednego z licznych seriali amerykańskich o policjantach. Tych o przeciętnej oglądalności, które niby kojarzymy, ale ani aktorów z nazwiska, ani nawet tytułu samego cyklu jakoś nigdy nie pamiętamy.

Ostateczne wrażenie jest bardzo podobne, do tego z “Poziomu śmierci”. Czyli niby tu i tam kręcę z niezadowoleniem głową, gdzieś parskam znad książki/czytnika nad słabym wytłumaczeniem kolejnego niesamowitego zbiegu okoliczności… a jednocześnie czytam z pewnym zaciekawieniem, parę razy dając się zaskoczyć, i dyskretnie orientuję się jaki tytuł nosi kolejna książka Lee Childa. Jest to “Wróg bez twarzy”. To tylko kwestia czasu, gdy sprawdzę pana Reachera kolejny raz. Znaczy się: polecam, w sumie.

Die Trying
Albatros 2012

Lee Child – „Poziom śmierci”

Już od pierwszych akapitów książki widać, że pana Lee Childa czytać będzie się doskonale. Nie ma tu nad czym się zastanawiać, wszystko jest oczywiste, po prostu przewracamy strony książki/czytnika nawet nie wiedząc kiedy osiągamy połowę, 2/3, nagle koniec. Nie jest to jednak równoznaczne ze stwierdzeniem, że doskonałym jest sam „Poziom śmierci”, lub jego bohater – Jack Reacher. Przyznam się, że z trudem zachowałem powagę widząc ilość tak banalnych, niesamowitych wręcz zbiegów okoliczności, jakie konstruują tu fabułę, tak samo jak ciężko było wczuć się w klimat powieści czytając znowu o fachowcu, specjaliście, bożyszczu kobiet, mędrcu – no wiecie, typowym amerykaninie :-)

Jest kilka momentów, w których widać, że Lee Child próbuje z Reachera wycisnąć coś więcej niż tylko pokazać następnego idealnego kandydata do filmu akcji z Tomem Cruise’m, Charlie Sheenem czy kto tam teraz jest na topie – Ryan Gosling? :-) Idealny umysł, doskonałe ciało – w momencie, gdy lokalny obiekt westchnień wszystkich mężczyzn wskakuje Reacherowi do łóżka po prostu wiadomo co to będzie za książka. A jednak chwilami klasyczna sensacja pozbawiona większego wdzięku stara się być dramatem, to znowu sensacją przez duże tym razem S. Jeśli to początek drogi pisarskiej pana Childa to kto wie, może w kolejnych tomach proporcje się zmienią?

Na razie jednak książka wygląda jak początek serii tworzonej jak produkcja masowa. W „Poziomie śmierci” jest akurat tyle draki, ile być powinno, by chciało się doczytać rzecz do końca, tyle romansu, ile być powinno, by zaciekawić czytelnika oraz tyle tajemniczości u głównego bohatera, by naturalnym była chęć sięgnięcia po następny odcinek – kto wie, być może lepszy, dojrzalszy? Nie wiem, ale się dowiem i wtedy od razu dam znać.

Killing Floor
Albatros 2011