Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żulczyk Jakub. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żulczyk Jakub. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 marca 2012

Jakub Żulczyk - "Świątynia"

Jako że “Zmorojewo” bardzo mi się podobało, do “Świątyni” podszedłem z odpowiednim entuzjazmem. I z początku lektura wyglądała na jeszcze lepszą, pod każdym względem, od poprzedniej części. Autor wziął się za opisywanie stosunków międzyludzkich, na przykładzie dzisiejszych nastolatków (i nastolatek), ze wszystkimi ich problemami, zarówno tymi fikcyjnymi, jak i boleśnie realnymi. Rzeczywistość szkolna jest opisana doskonale, jak ktoś lubi tego typu literaturę, dobry dramat, to będzie się czuł jak w niebie.

Jednak jest to horror. Dla młodzieży, ale wciąż horror, i niestety “Świątynia” nie obroniła się przed największymi problemami, na jakie w horrorach natrafiam. Jak tylko obszerne wprowadzenie się skończyło, i wiele elementów wskoczyło na swoje miejsca, lektura zrobiła się o wiele mniej wciągająca, jakaś taka rozlazła, a bohaterowie, jeszcze przed sekundą autentyczni i prawdziwi zamienili się w postaci z papieru. I tak naprawdę końcówka książki to jeden wielki fajerwerk, w którym autor po kreacji naprawdę ciekawego z socjologicznego punktu widzenia zjawiska zupełnie je olewa, tak jak olewa jego efekty i oddziaływanie, a skupia się na akcji w stylu “Supernatural”. A po tym, co zaserwował na początku książki wiemy, że potrafi i stać Go na wiele więcej.

Cóż, ze względu na wspaniały i pokaźny wstęp i tak książkę polecam, ale do kolejnego tomu (jeśli jest w ogóle planowany) podejdę nieco ostrożniej, już nie na hurra :-)

Świątynia, Nasza Księgarnia 2011, wydanie elektroniczne: 380 stron

Strona książki na Fantasta.pl
Strona książki na LubimyCzytać.pl

niedziela, 4 marca 2012

Jakub Żulczyk - "Zmorojewo"

Nie ma sensu ukrywać, że po “Zmorojewo” sięgnąłem tylko dlatego, że książka oferowana jest za darmo, od końca lutego do końca marca tego roku. O pisarzu co prawda już co nieco słyszałem, jednak nie spodziewałem się, że Jego dorobek przyjdzie mi poznawać od strony książek dla młodzieży. Bo takim tytułem jest “Zmorojewo” - to horror dla nastolatków. Nie mylić z opowieściami o wampirach, Boże broń. To naprawdę jest horror. W dodatku krwisty.

Bohaterem jest Tytus Grójecki, typowy konus, który poza swoimi grami na komputerze i horrorami w tv czy też książce świata nie widzi. Dzięki pomysłowi rodziców przychodzi mu spędzić wakacje w Głuszycach, u dziadków. Zniechęcony do całego świata przypadkiem dowiaduje się, że tamże właśnie dzieje się coś specjalnego, coś nietypowego, może nawet coś paranormalnego. I faktycznie, od razu po przybyciu na miejsce każdy zapytany o wioskę nieco w głębi lasu dziwnie nabiera wody w usta...

Najlepsze w “Zmorojewie” jest podejście autora do tworzenia książki dla nastolatków. Jakub Żulczyk wygląda na niezwykle konkretnego gościa, który doskonale wie, czego chce i o czym chcieliby poczytać czytelnicy. Nie ogląda się na innych, nie patrzy także na najlepiej sprzedające się, najbardziej popularne i dochodowe tytuły z tego gatunku. Bez najmniejszych kompleksów tworzy fabułę, nie oszczędzając czytelnika. Horror to horror, więc krew musi się polać, a nieco okrucieństwa jeszcze nigdy nikomu w lekturze nie zaszkodziło, prawda?

Niby historia Tytusa jest typowa - oto nastolatek, któremu dano misję uratowania świata. I co z tego, że typowa? Fajnie napisana i pozbawiona tych wszystkich żenujących, wielokrotnie wykorzystywanych w polskiej literaturze motywów z religii czy na siłę wciskanej słowiańskiej mitologii. Jakub Żulczyk wykreował przyzwoitych bohaterów i ciekawe potworki, które ich chcą pożreć - czyta się szybko i przyjemnie. Kolejną część przygód, już nie za darmo, oczywiście zakupiłem i już czytam :-)

Zmorojewo, Nasza Księgarnia 2011, wydanie elektroniczne: 345 stron

Strona książki na Fantasta.pl
Strona książki na LubimyCzytać.pl