Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ha!art. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ha!art. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 lipca 2011

Łukasz Orbitowski "Horror Show"

Wiem, że jakiś czas temu opowiadanie “Horror show” wyszło w miesięczniku Science Fiction. Jednak o ile teksty takie jak “Wigilijne psy” czy “Opowieść taksówkarską” tego autora zapamiętałem, tak zawartość fabularna “Horror show” mi umknęła i za ChRL nie pamiętam o co chodziło. Czyli musiałem je uznać za słabe. Co nie przeszkodziło mi zakupić sobie książki pod tym samym tytułem, a to dlatego, że akurat przeżywam “hype” (że tak nowocześnie się wyrażę) związany z Łukaszem Orbitowskim - kilka jego opowiadań było w stanie namieszać mi w głowie i wpadłem. Niestety po lekturze “Horror Show”, drugiej po “Tracę ciepło” powieści pisarza jaką miałem okazję przeczytać uznaję, że jednak krótsze formy wychodzą mu lepiej.

Podobnie jak w przypadku wspomnianej wyżej powieści, “Horror Show” dość mocno uderza czytelnika już od pierwszych stron, wciągając go w wir szybkiej akcji i równie szybko zmieniających się bohaterów. Poznajemy niejakiego Giełdziarza oraz kilku jego kolesi, a opowieść z początku przepełniona jest spostrzeżeniami w stylu, do którego autor zdążył mnie przyzwyczaić i który szczerze polubiłem. Dosadne fragmenty dotyczące życia, kobiet, wódki, pieniędzy i kaca zawierają w sobie sporo myśli, z którymi trudno się nie zgodzić.

Element nadprzyrodzony z początku również daje nadzieję na dobrą zabawę, ale w pewnym momencie coś poszło nie tak, i zamiast wczuć się w lekturę, gdzieś w tym wszystkim się zagubiłem. Nie aż w tak wielkim stopniu, jak w przypadku książki “Tracę ciepło” - “Horror Show” jest lżejszy i nie aż tak wymagający, lecz też potrafi chwilami czytelnika zmęczyć. Nawet mimo ciekawych pomysłów, które autor tym razem podzielił sprawiedliwie, zaskakując mnie również pod koniec lektury. Z drugiej jednak strony odniosłem wrażenie, że pomysły na rozwiązania kwestii poszczególnych postaci się lekko pogryzły i do końca nie wiedziałem na czym tak naprawdę mam skupić uwagę. Czasem trzeba było wręcz cofnąć się kilka akapitów by przekonać się o którym bohaterze teraz jest mowa. Tego rodzaju chaos lekturze nie pomaga, więc z żalem i rozczarowaniem (...bo “Wigilijne psy” miażdżyły...) ograniczam się do lekko naciąganych trzech gwiazdek.

Horror Show, Ha!art 2006, 212 stron

Strona książki na Fantasta.pl
Strona książki na LubimyCzytac.pl