Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bantam Spectra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bantam Spectra. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 lutego 2019

Mike Resnick – „The Widowmaker Unleashed”

W trzeciej części cyklu o Egzekutorze autor bardzo sprawnie (a przy tym w widoczny sposób doskonale się bawiąc) łączy główne wątki towarzyszące nam w dwóch poprzednich tomach. Tym razem jednak bohaterem nie jest żaden z klonów Jeffersona Nighthawka, ale sam Widowmaker, we własnej osobie; lekarstwo na jego chorobę zostało wynalezione i po ponad stu latach Nighthawk może ponownie spojrzeć na Galaktykę.

Niestety nie jest mu dane spokojnie osiąść, i cieszyć emeryturą. Jak było do przewidzenia: jego klony zdobywając pieniądze dla swego “ojca” narobiły wielu wrogów, których nie interesują niuanse dotyczące skomplikowanej “struktury rodzinnej”. Przeciwnicy szukają Jeffersona Nighthawka, a na tę chwilę nasz bohater jest jedynym, który nosi to miano. Co więcej, nie zamierza z niego rezygnować.

Powoli ogarnia go zniechęcenie, a wraz z coraz większym gniewem na zaistniałą sytuację robi to, co zrobiłaby większość ludzi: popełnia błędy. Zresztą dzięki temu jest bohaterem znacznie bardziej interesującym niż ten z “Powrotu Egzekutora”, który był tak doskonały, że czasem aż papierowy. Dodajmy do tego ciągłe przekomarzanie się z obecnym we wszystkich tomach Ito Kanashitą oraz kobietę, z którą Nighthawk chciałby spędzić resztę swoich lat i wychodzi bardzo przyjemna opowieść idealnie dopasowana do dwóch poprzednich.

Choć koniec książki został przygotowany tak, by całość zamknąć, nie sposób nie zauważyć pewnych luk i uproszczeń, których autor dokonał. Ostatnie strony książki wyglądają zresztą tak, jakby Mike się gdzieś bardzo spieszył. I prawdę mówiąc taka gonitwa aż się prosi o ciąg dalszy, pytanie natomiast brzmi: dlaczego autor odpoczywał kilka lat, nim opublikował tom czwarty? Mam nadzieję, że opóźnienie było efektem dopracowania książki, że “A Gathering of Widowmakers” nie okaże się bublem…

The Widowmaker Unleashed
Spectra 1998

Mike Resnick – „Powrót Egzekutora”

Pierwszy klon Jeffersona Nighthawka, zwanego Egzekutorem, posiadał naturalną zdolność “oryginału” do zadawania śmierci. Dzięki odpowiedniemu szkoleniu szybko osiągnął szczyt w hierarchii, zajmując pozycję najbardziej skutecznego łowcy głów zarówno w Oligarchii, jak i na Wewnętrznej Granicy. A jednak zawiódł. Jego kreatorzy nie przewidzieli, że nie wystarczy wyszkolenie techniczne oraz talent, liczy się także psychika. A tu Jefferson Nighthawk był po prostu człowiekiem z długością życia wynoszącą dopiero dwa miesiące, gotowym na zadawanie śmierci i wychodzenie cało z licznych opresji, ale kompletnie nie przygotowany na rywalizację z innymi mężczyznami oraz… podjęcie pierwszych prób zrozumienia kobiet.

Dlatego też drugi klon Egzekutora został “poczęty” na innych zasadach. Tym razem powstał mężczyzna nieco przed czterdziestką, dla którego problemy z hormonami to przeszłość. Co więcej, dzięki nauce klon został wyposażony w pamięć i wspomnienia oryginalnego Jeffersona Nighthawka; także jest nie tylko świadom swego istnienia, ale także istnienia schorowanego, umierającego “ojca”. Sam też ma już początki choroby, która Egzekutora skierowała do komór kriogenicznych, gdzie uśpiony oczekuje na wynalezienie leku. To powoduje, że nowy Egzekutor to zupełnie inna postać.

W “Powrocie Egzekutora” Mike Resnick wciąż bawi się doskonale, serwując czytelnikowi powieść wypełnioną akcją, barwnymi postaciami i doskonałymi dialogami. Jednakże i tym razem cała ta przygoda oferuje drugie dno, gdzie autor cały czas eksploruje tajemnice związane z hipotetyczną egzystencją istoty zwanej klonem. A ponieważ tym razem Mike najwyraźniej uznał, że czytelnika może znudzić zadawanie (i udzielanie odpowiedzi) na podobne pytania, dodał jeszcze kilka smaczków, które zadowolą wielu fanów science fiction, ale też po prostu czytelników ciekawych poznawania nowych rzeczy.

Przede wszystkim mamy tu drugą interesującą postać: empatkę. Kobietę, która wyczuwa emocje istot znajdujących się dookoła. Nie myśli czy zamierzenia, nawet nie sam nastrój, co podstawowe emocje. Daje to spore pole do popisu przy prezentowaniu licznych możliwości, jakie daje posiadanie takich zdolności, ale jest także mowa o konsekwencjach. Podobnie autor wykorzystuje wspomniany wyżej fakt choroby Egzekutora. Nie dość, że mamy do czynienia z klonem, to jeszcze poruszonych zostaje kilka zagadnień dotyczących przemijania oraz sposobów spoglądania na świat oczami istoty skazanej na powolną śmierć w samotności. To są dobre rzeczy, interesujące, namawiają do zastanowienia.

A na to wszystko ponownie nałożona jest doskonała przygoda, napisana niezwykle dowcipnym językiem, z dialogami, które rozweselą nawet największych ponuraków. Szkoda, że na tym odcinku poprzestał polski wydawca. Szczęście, że książki napisane są językiem bardzo prostym, zatem spodziewam się, że przypomniawszy sobie dwa pierwsze tomy czytane w oryginale nie będę miał problemu także z tomem trzecim, będącym dla mnie zupełną nowością.

The Widowmaker Reborn
Prószyński i S-ka 2000

Mike Resnick – „Egzekutor” i nie tylko, czyli do odważnych świat należy

Mike Resnick jest autorem całego uniwersum, w którym rozgrywa się akcja sporej liczby jego książek i opowiadań. Zabieg ten powoduje, że czytelnik raz poznawszy świat wykreowany sięgając po kolejne pozycje, traktujące o zupełnie innych problemach, pokazujące inne historie, nawet inne czasy, ale jednak zawsze czuje się jak u siebie w domu.

Jestem wielkim fanem twórczości tego autora, ale nie bezkrytycznym. Kilka jego książek uznałem za gnioty totalne, jednak w ogólnym rozrachunku nie ma to większego znaczenia. Ogromną ich większość po prostu uwielbiam, zawsze dostrzegając ważne pytania i odpowiedzi na nie pod pełną akcji przygodą, często kreowaną niczym swego rodzaju western, z tym, że “kosmiczny”.

Mike Resnick jest także tym twórcą, który napisał najlepszą rzecz jaką przeczytałem, przynajmniej póki co. Nic bowiem nie zwaliło mnie z nóg tak, jak zbiór fabularnie powiązanych ze sobą opowiadań nazwany “Kirinyaga”, o tym, jak grupa ludzi z afrykańskiego plemienia Kikuju udaje się na asteroidę, której orbita zapewnia klimat taki, jak ten z ich miejsca zamieszkania, ze środkowej Afryki. Plemię widząc co człowiek zrobił z Ziemią pragnie żyć w zgodzie z własnymi tradycjami, a Mike Resnick w genialny, doskonały, cudowny wręcz sposób pokazuje dlaczego utopia jest niemożliwa do osiągnięcia. Przeczytałem to pierwszy raz będąc nastolatkiem i mógłbym nawet powiedzieć, że od tego dnia nic już w moim życiu nie było takie, jak przedtem. Jakkolwiek żenująco to brzmi – taka jest prawda.

Problemem polskiego fana jest zaprzestanie wydawania książek tego twórcy. W latach dziewięćdziesiątych wyszło ich sporo (mam wszystkie!:), ale potem Resnick w naszym kraju ucichł. Dopiero stosunkowo niedawno (parę lat temu) Robert J. Szmidt zaczął tłumaczyć dla Fabryki Słów jego cykl Starship. Problem jest taki, że seria ta to po prostu rozrywka, nie pokazująca głębiej takich problemów i interesujących kwestii jak inne pozycje pisarza.

Na jaki pomysł zatem wpadł kolega Pablos? Otóż skoro tak dobrze poszła mi lektura książek o zombie w języku angielskim (Rhiannon Frater – As The World Dies, Untold Tales), może warto by sprawdzić się w starciu z oryginalnym Mikiem Resnickiem? Prawda, że genialny plan? Tak, geniusz przychodzi z wiekiem ;-))) Postanowiłem zacząć od cyklu Widowmaker, którego dwa pierwsze tomy ukazały się w Polsce, jednak tom trzeci, a także czwarty, dopisany po kilkuletniej przerwie już nie.

W “Egzekutorze” autor zajmuje się “problemem” klonowania. Ta wypełniona po brzegi akcją i świetnymi dialogami powieść tak naprawdę jest zbiorem odpowiedzi na pytania związane z powołaniem do życia klona: jednocześnie po prostu człowieka, ale jakby nie do końca “pełnoprawnego”, bo cienia innej osoby. Z “oryginałem” zawsze jest porównywany, dla cech “oryginału” w ogóle został powołany do życia. Czy jednak dwa miesiące szybkiej nauki, stosowanej przy wykorzystaniu różnego rodzaju nowoczesnych technologii to wystarczająca ilość czasu, by klon mógł wypełnić swoję trudną misję? Mike Resnick jak mało kto zna odpowiedzi, ma wyobraźnię i wiele lat doświadczenia, ma inteligencję i otwarty umysł. Dlatego “Egzekutor” to jednocześnie świetna powieść akcji, ale także rozłożenie na czynniki pierwsze interesującego zagadnienia, rzecz jasna autor nie wyczerpuje tematu, ale dotyka go akurat na tyle, by zachęcić czytelnika (a już szczególnie młodego czytelnika) do samodzielnego myślenia i odnalezienia własnego zdania w całym zagadnieniu.

Jest “Egzekutor” także świetnym startem do przygody z uniwersum wykreowanym przez autora. Na kartach książki wspomina się także o innych postaciach, jest między innymi Nicobar Lane, bohater “Pożeracza dusz” (Soul Eater), bardzo nastrojowej, nostalgicznej, smutnej historii o samotności. Mowa jest także o Sebastianie Cainie, bohaterze genialnego “Santiago”, gdzie Resnick rozprawia się z całą prawdą o zjawisku zwanym “rewolucją”, i robi to w przepiękny, brutalnie realistyczny, ale jednocześnie na swój sposób romantyczny sposób…

Zaraz przypomnę sobie oryginalne wydanie kolejnej części cyklu, ale już teraz czuję radość na myśl o pozostałych, niewydanych w naszym kraju powieściach Resnicka. Nie tylko tych z cyklu Widowmaker. Amazon oferuje o wiele więcej książek tego twórcy. A kto wie, jeśli znajomości języka starczy mi dla pana Mike’a, to może potem spróbuję sił z innym pisarzem, którego uwielbiam, a którego w Polsce wydaje się stanowczo za mało? Panie Robercie J. Sawyer – będę próbował :)

The Widowmaker