W kolejnych epizodach zmieniłem zdanie :)
Brnąc przez lekturę tomów kolejnych, a szczególnie tomu ósmego, towarzyszyło mi uczucie, że zarówno postaci tu przedstawione, jak i świat dookoła nich nie mają zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością. I nie mam tu na myśli bestalstw jakich niektórzy potrafią się dopuszczać. Sama kreacja bohatera, który niczym samotny szeryf, nie dbając o nic i nikogo prowadzi kolejne śledztwa jest nieadekwatna. Oczywiście jak dla mnie. Trochę podobnie czuję się zaliczając kolejne tomy o Igorze Brudnym Przemysława Piotrowskiego: można, czasem nawet z emocjami, ale w oderwaniu od warunków społeczno-kulturowych.
W “Basiorze” jest już zbyt wiele. Nadmienić warto, że Autor powraca (moim zdaniem zbyt późno) do wątków rozpoczętych wcześniej, tych najbardziej poważnych, tych, których wyjaśnienie trapi czytelnika od dawna. I nie można powiedzieć, że rzeczy tu przedstawione nie mogłyby się zdarzyć. Co innego mi przeszkadza: otóż mam wrażenie, trochę smutne, że Pisarzowi się już nie chce, i że “idzie na łatwiznę”. Dookoła Sikory dzieją się rzeczy, które stanowią kopię tych już znanych; dochodzi do tego, że można obstawiać jak “skończą” niektóre postaci zarówno pierwszo jak i drugoplanowe - i niestety często się trafia, brakuje tu zaskoczenia czytelnika, trup ściele się gęsto, a “dobrzy ludzie” padają jak muchy, a jeśli nawet ten epizod przeżyli, to w ogromnym cierpieniu. Zgodnie z wypracowanym, doskonale znanym czytelnikowi schematem.
Mam wrażenie, że “Basior” wyszedł bardzo szybko po “Obławie”. Teraz dobrze byłoby zrobić dłuższą przerwę i przygotować tom następny tak, by czytelnika zwalił z nóg. Ale nie obrzydliwością, okrucieństwem i komiksowo-gierkowym wręcz konstruowaniu kolejnych stosów z ciał. Wolałbym dostać coś, czego nie dało się przewidzieć, konstrukcję misternie utkaną, która będzie nagrodą za wierną lekturę i towarzyszenie Sikorze przez tak długi czas.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz